niedziela, 3 listopada 2013

68. Stephen King DOKTOR SEN

Sporo wody upłynęło od chwili, gdy mały Danny Torrance uciekł przed ojcem, który usiłował zamordować go na zlecenie demonicznego hotelu Panorama, a ja odkładając na półkę mocno sfatygowany egzemplarz Lśnienia, zadałam sobie pytanie: i co dalej?

W moim przypadku lektura powieści Kinga wiąże się nie tylko z niewiarygodną dawką emocji, ale również wielkim uczuciem niedosytu. Nieważne, czy czytam trzysta stron Joylandu, czy ponad tysiąc "TO". Bez względu na wszystko, wiem, że będzie mi mało i że z rosnącym niepokojem będę obserwować, jak ubywa kartek po prawej stronie, przybywa po lewej, tylna okładka jest coraz bliżej, aż w końcu zostanie mi na osuszenie łez przeczytać "od autora".

I że kolejny raz powiem sobie: No, dobra, ale co było dalej?



Tym razem mistrz grozy odpowiedział na moje pytanie i pozwolił podejrzeć, co stało się z dzielnym chłopcem, który przemierzał hotelowe korytarze i zastanawiał się, czym jest REDRUM. Chłopiec wydoroślał, zmężniał, ale wydarzenia z przeszłości odcisnęły na jego psychice poważne ślady. Dan - już nie Danny - zatrzymał się na rozstaju dróg i skręcił na ścieżkę, którą z pewnością nigdy nie zamierzał podążyć. Wkroczył na ścieżkę swojego ojca i został alkoholikiem.

Kiedy stwierdził, że sięgnął już dna, postanowił ruszyć w nieznane. Przypadek sprawił, że znalazł się w niedużym miasteczku w New Hampshire, gdzie poznał ludzi, którzy uwierzyli w niego i dali mu szansę. Dan został Anonimowym Alkoholikiem i rozpoczął pracę w miejscowym hospicjum, gdzie zasłynął jako Doktor Sen. Dzięki swoim niesamowitym zdolnościom pomagał tym, którzy wyruszali w ostatnią podróż...

Niespodziewanie w jego życiu pojawia się Abra Stone, rezolutna mała dama obdarzona mocami znacznie przewyższającymi jego własne. Niezwykłość dziewczynki zwraca uwagę Prawdziwego Węzła, grupy przerażających stworów, które pod przykrywką sympatycznej grupy podróżników, krążą po całym kraju w poszukiwaniu niezbędnej do życia "pary". Uzyskują ją poprzez torturowane i mordowanie dzieci obdarzonych "jasnością". Prawdziwy Węzeł chce upolować Abrę Stone, ale nie wie, jaką mocą ona dysponuje, jak bardzo jest sprytna i kto jest jej sojusznikiem...

Zaciekły pojedynek zaprowadzi Dana tam, gdzie jego koszmar się rozpoczął. W miejsce, gdzie przed laty stał hotel Panorama...

Z nostalgiczną nutką żalu stwierdzam, że nie jest to już King "Lśnienia", który sypał demonami, przerażał i sprawiał, że pól nocy wpatrywałam się w każdy niepokojący kształt w pokoju. Szybko jednak porzucam żal i pieję z zachwytu nad jego nowością, świeżością i dojrzałością. To, co ma mi do zaoferowania "nowy" King czuję całą sobą. Książka żyje we mnie. Minęło wiele godzin od momentu, gdy ją zamknęłam, a nadal przed oczyma mam wydarzenia z jej stron. Chcę więcej, to prawda. Odczuwam niedosyt - jak zawsze. Ale równocześnie towarzyszy mi niezwykłe uczucie spełnienia.

Dlaczego?
Może przez to, że kolejny pojedynek między dobrem, a złem wypadł na korzyść tych dobrych, a King umiejętnie sprzątnął z tego świata kolejną garść szumowin?
Może dlatego, że obraz małego, przerażonego chłopca, który ssał kciuk i chował się, słysząc kroki ojca,towarzyszył mi przez te wszystkie lata i podświadomie chciałam ujrzeć dorosłego Dana, który pewnie stoi na nogach?
Ponieważ trzymałam za niego kciuki?

Doktor Sen nie straszy, ale powoduje, że oddech przyspiesza, mięśnie się napinają, serce mocniej bije...
Emocje biorą górę.
Czy wciąż oczekujemy po naszym królu, że będzie nas przerażał? Myślę, że nie.
"Nowy" King pisze zwięźle, szybko, rozgrzewa czytelnika do czerwoności świetnie przemyślaną fabułą.
Troszkę tęsknię za klimatem TO , ale z radością przyjmuję to, że mój ulubiony autor się zmienia, że pokazuje inne swoje oblicze.

I z niecierpliwością wypatruję zapowiedzi kolejnej książki, ponaglając w duchu: Panie King, pisz pan szybciej...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu: 




4 komentarze:

  1. Muszę wreszcie zapoznać się z autorem

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic Kinga, ale czeka na mnie Zielona mila na półce;)

    OdpowiedzUsuń