Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

178. Anne Rice WILCZE PRZESILENIE


Pragnęłam spotkania z Anne Rice. Nie powiodło się. 


Nigdy nie było mi drodze z tym typem literatury. Owszem, przeżyłam bardzo krótką przygodę z literaturą „wampirolubną”, ale szybko straciłam zainteresowanie tymi klimatami. Gdzieś w głębi mnie kiełkowało jednak podejrzenie, że zaczęłam w złym miejscu. Skuszona entuzjastycznymi reakcjami czytelników sięgnęłam po autorkę na czasie, zamiast zaufać klasyce gatunku. Stąd moja decyzja, by dać sobie i wspomnianemu gatunkowi jeszcze jedną szansę. Mój wybór padł na Anne Rice, autorkę cenionego Wywiadu z wampirem, jednak przez długi czas nie mogłam trafić na jej książki w bibliotece. Kiedy więc w zapowiedziach domu wydawniczego Rebis pojawiła się zapowiedź najnowszej powieści autorki, postanowiłam się z nią zmierzyć.

Wilcze przesilenie jest drugą częścią cyklu „Kroniki wilczego daru”, jednak sprawne nawiązanie do wydarzeń z pierwszej części powoduje, że historie można czytać oddzielnie. Bohaterem powieści jest Reuben, młody dziennikarz z Kalifornii, który w dramatycznych okolicznościach uległ ugryzieniu i dołączył do watahy Ludzi Wilków. W starej rezydencji, którą Reuben odziedziczył po zamordowanej przyjaciółce trwają przygotowania do Jul – święta znanego przez większość ludzi jako Boże Narodzenie. Mężczyzna dowiaduje się, że z obchodami łączą się specjalne rytuały, które on i jego bracia mają odprawić w zaciszu starej puszczy. Jednak niespodziewanie w domu pojawia się udręczony i nieszczęśliwy duch, który potrafi skontaktować się wyłącznie z Reubenem i zaburza przygotowania do święta.

Do lektury Wilczego przesilenia podeszłam z dużą dawką ciekawości i ekscytacji. I muszę sprawiedliwie przyznać, że pierwsze rozdziały, w których poznawałam Reubena i jego niezwykłych przyjaciół były naprawdę interesujące. Być może nie chłonęłam ich z wypiekami na twarzy, ale lekturze towarzyszyło zainteresowanie i przyjemność. Z pewnością niemały wpływ na mój odbiór miał niezwykły klimat przedświątecznych przygotowań, które autorka bardzo plastycznie i realistycznie wplotła w fabułę. Kiedy czytałam o starym domu ukrytym w gęstej puszczy, moja wyobraźnia pracowała na bardzo wysokich obrotach. Jednak z kolejnymi stronami powieści musiałam sama przed sobą przyznać, że w powieści Anne Rice brakuje tego, co jest dla mnie bardzo istotne: napięcia i emocji. Przecież to powieść o wilkołakach, więc powinna kryć w sobie jakiś niepokój, a tymczasem wszystko przebiegało bardzo gładko i bez strachu. Nudno.


Nie da się Anne Rice odmówić dobrego i przyjemnego pióra. Operuje nim sprawnie, oddając nastrój, tworząc interesujące tło dla nakreślanych wydarzeń. Tym bardziej jest mi żal, że w tych wydarzeniach brakuje iskry. Z biegiem stron pojawiło się we mnie podejrzenie, że autorce zabrakło pomysłu na drugi tom Kronik Wilczego Daru, że Dar Wilka musiał być znacznie ciekawszy i lepiej dopracowany. Oczywiście mogę się mylić, oczywiście na moją ocenę może rzutować nieznajomość tego gatunku. Wiem jednak, że nie przekonało mnie do niego Wilcze Przesilenie.

dziękuję :)