Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *komedia romantyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *komedia romantyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2015

245. Deborah Install ROBOT W OGRODZIE

Grunt to we właściwym momencie uświadomić sobie, co jest w życiu naprawdę ważne. Nigdy nie jest na to za późno, bo przecież można naprawić to, co się zepsuło...

W małżeństwie Bena i Amy wyraźnie coś nie gra. Przyczyną jest zachowanie Bena, który zupełnie nie dojrzał do roli męża i miana dorosłego człowieka. Wciąż coś zaczyna i nie kończy, nie ma stałej pracy i nawet nie dostrzega, że jego żona chciałaby mieć dziecko! Pewnego dnia w ogrodzie Bena i Amy pojawia się mały robot. Ben okazuje mu wielkie zainteresowanie, a dla Amy jest to przysłowiową kroplą, która przelewa czarę. Kobieta odchodzi od męża i żąda rozwodu. 

Tang jest małym robotem, zupełnie starej generacji. Połatanym z byle czego i najwyraźniej zepsutym. Ben przywiązuje się do niego i postanawia uratować jego życie. Decyduje się wyruszyć w pełną niewiadomych podróż, by odszukać kogoś, kto będzie w stanie naprawić Tanga. Między mężczyzną a robotem rodzi się najprawdziwsza przyjaźń, a Ben opiekując się Tangiem zrozumie swoje błędy względem Amy i całego życia, po czym zdecyduje się je naprawić. 



Czy spoglądając na okładkę i tytuł tej powieści, obawiacie się mocno technicznej tematyki? Zupełnie niepotrzebnie! Robot w ogrodzie jest współczesną i bardzo ciepłą opowieścią o tym, co w życiu naprawdę się liczy: o rodzinie, miłości, przywiązaniu i przyjaźni. Gdyby nie kilka mocniejszych zwrotów i nawiązań do seksu, zakwalifikowałabym tę powieść nawet do gatunku famlijnego, ponieważ urzeka wyjątkową atmosferą, jaką spotyka się w tego rodzaju filmach i książkach. To jedna z tych historii, które niosą przesłanie dobrych wartości i udowadniają, że człowiek może się zmienić. Naturalnie, jeśli dostrzeże swoje błędy i chce tego dokonać. 

Momentami przygody teamu "Ben&Tang" śmieszą do łez, niemniej nie brakuje również momentów poważnych i nostalgicznych. Jest lekko, ale bardzo mądrze. Deborah Install nie nurzy czytelnika kwestiami technicznymi i nie poświęca sztucznej inteligencji więcej uwagi niż byłoby to wymagane w tego typu publikacji. Świat wykreowany przez autorkę nie odbiega właściwie wiele od tego, który już znamy - różni je tylko to, że w powieści roboty i androidy stały się już normą, a człowiek wykorzystuje je na różnych płaszczyznach, nie zawsze etycznych. Czy tym samym autorka chciała delikatnie zwrócić uwagę czytelników na zastosowanie najnowszych technologii? Nie wiem, czy było to celowe, niemniej we mnie książka ta wzbudziła pewne refleksje w tym kierunku...

Robot w ogrodzie jest sympatyczną, pełną ciepła i humoru pozycją, idealną na letnie popołudnie i jesienny wieczór. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, a zarazem oryginalnego i niebanalnego, lubicie komedie romantyczne i delikatne oderwanie od rzeczywisości, ta książka powinna wzbudzić Wasze zainteresowanie. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję: 





niedziela, 19 lipca 2015

238. Agata Przybyłek NIE ZMIENIŁ SIĘ TYLKO BLOND

Koniec miłości może zaowocować smutkiem, łzami a nawet załamaniem. Może również zaowocować powieścią, jak w przypadku Agaty Przybyłek. Nad wyraz pogodną powieścią, dodam. 

Iwonka, 37-letnia blond pisarka, żona, pełnoetatowa mama czwórki dzieci. Kiedy dowiaduje się, że mąż - właściciel salonu z ekskluzywną bielizną - zdradza ją z jedną ze swych stałych klientek, jej życie staje na głowie. Iwonka decyduje się zmienić całe dotychczasowe życie. Jak się okazuje to dopiero początek niespodzianek, jakie szykuje dla niej los...

Tytuł powieści Agaty Przybyłek doskonale obrazuje przemiany, jakie zachodzą w życiu głównej bohaterki. Wydarzenia, które dla większości z nas mogłyby stać się przyczyną potężnego załamania nerwowego, nie kładą Iwonki na łopatki. Kobiety dotykają coraz to nowsze wyzwania, a ona podchodzi do nich z niegasnącym humorem. I choć wielu z nas bohaterka powieści Agaty Przybyłek okaże się infantylna i naiwna, nie sposób jej nie polubić. Bo jak to tak nie polubić wiecznie uśmiechniętej Iwonki, której problemy zwalają się na głowę częściej niż TVN emituje reklamy? ;)

Nie zmienił się tylko blond Agaty Przybyłek ukazuje nam świat z optymistycznej strony i udowadnia, że nawet sytuacje skomplikowane i trudne pozostawiają nam miejsce na humor i uśmiech. I nawet jeśli dojdziemy do wniosku, że w codziennym życiu aż tak kolorowo to nie ma, cóż nam to szkodzi cieszyć się lekturą? Historia stworzona przez Agatę Przybyłek jest pełną humoru i optymizmu, idealną by zrelaksować się, zapomnieć na chwilę o codziennych troskach i poprawić sobie nastrój. 

Autorka posługuje się zgrabnym, lekkim piórem, jakby stworzonym do powieści, jakie kobiety lubią czytać w wolnych chwilach. Bo należy podkreślić, że Nie zmienił się tylko blond jest klasycznym przykładem prozy kobiecej, rozrywkowej. Powieść jest nie tylko debiutem autorki, ale również i wydawnictwa Czwarta Strona, które zdecydowało się wyjść do czytelnika z książkami serii "Z babeczką". Czy kolejne tomy tej serii okażą się równie wesołe i miłe? Wysokie noty, jakie ta konkretna powieść zbiera, jak już również zainteresowanie jej lekturą jest dowodem na to, że powieści takie jak Nie zmienił się tylko blond wciąż są nam potrzebne, dla rozluźnienia, dla oderwania się od stresów i zmartwień, po prostu dla zabawy. Niesie uśmiech, czasem wzbudza niekontrolowane parsknięcie śmiechem (uwaga, w komunikacji publicznej można wzbudzić nie lada zainteresowanie, ocierając brodę :)) ), bawi. Czego chcieć więcej? Żeby nie było zbyt słodko, wspomnę o kilku literówkach i przewidywalności historii Iwonki. Niemniej pamiętajcie, że w tym wypadku Iwonka jest naszym Kopciuszkiem, a my lubimy kiedy Kopciuszki otrzymują od swoich twórców "... i żyli długo i szczęśliwie". Przynajmniej w tego typu książkach, prawda? ;)

A na koniec pozwolę sobie zamieścić wyniki konkursu facebookowego, organizowanego wraz z wydawnictwem Czwarta strona :)

Egzemplarz powieści Nie zmienił się tylko blond otrzymuje Edyta Chmura :)
Proszę o kontakt na facebooku :)

Za egzemplarze do recenzji i na konkurs dziękuję:








poniedziałek, 16 czerwca 2014

133. Michalina Kłosińska-Moeda KOCHAJ I JEDZ BRAZYLISZKU


W dalekiej Brazylii życie tętni w rytmie futbolu, a ponieważ tym razem nasi piłkarze nie zaszczycili swoją obecnością MŚ, bez wyrzutów sumienia możemy wcisnąć guzik na pilocie telewizora, odwrócić się do niego plecami i zatopić w lekturze książki. Jeśli szukacie powieści, która łączy w sobie poczucie humoru, polską rzeczywistość i brazylijskie sny - powinniście spędzić wieczór z najnowszą powieścią Michaliny Kłosińskiej- Moedy. 

Bohaterką historii jest młoda mieszkanka Nocznika (tak, tak - nie Nocnika, nie Mocznika, ale własnie Nocznika), którą fascynuje wszystko, co związane jest z Brazylią. Edyta stoi za barem miejscowego baru i śni na jawie o palącym brazylijskim słońcu, opalonych ramionach tamtejszych przystojniaków i hamaku rozwieszonym gdzieś pod strzelistą palmą... Czy jej marzenie ma prawo się ziścić?

Okazuje się, że tak! Kiedy syn szefa Edyty poślubia poznaną w Niemczech Brazylijkę, mały Nocznik staje się celem najazdu egzotycznych gości. Dziewczyna szybko zaprzyjaźnia się z Edwiges - Jadżią - i czuje, że fascynująca kultura jest jej coraz bliższa. Poznaje także uwodzicielskiego kuzyna panny młodej - Cesara oraz tajemniczego Marka, który również może pochwalić się brazylijskimi korzeniami. Cóż za urodzaj fascynujących adoratorów! Tymczasem Nocznik przechodzi biznesową metamorfozę. Jak odnajdzie się w polsko-brazylijskiej rzeczywistości Edyta? I jakie szanse ma u niej dawno odrzucony chłopak z sąsiedztwa, Piotrek?

Już przy lekturze poprzedniej powieści autorki, przekonałam się, że pisze ona lekko i wesoło. Wiedziałam więc, czego mogę się spodziewać po jej najnowszej książce i dokładnie to otrzymałam. Kochaj i jedz brazyliszku, to lekka historia, idealna, by spędzić przy niej spokojny wieczór, aby zabrać ją na plażę, czy w długą podróż. Jest - jak ja to określam - czasoumilaczem :)

Przyznaję, że autorka celuje w moje poczucie humoru i spędziłam przy jej powieści wiele przyjemnych chwil, od czasu do czasu parskając niepohamowanym śmiechem. Książka jest krótka, szybka i dynamiczna. Nie ma tutaj długich opisów, akcja toczy się wartko, przynosząc nowe perypetie głównej bohaterki. Kochaj i jedz brazyliszku to powieść skierowana przede wszystkim do kobiet i to kobiet, które lubią się pośmiać.

Historia opowiedziana przez p. Michalinę jest przewidywalna, ale podana w ciekawy sposób. Nieco za krótka jak na mój gust, ale ponieważ poznałam ją w formie ebooka, czytałam ją dość długo, jak na moje możliwości :) Tajemniczą maślindę rozgryzłam zaraz na wstępie, za łatwa to była zagadka :)

Wielki plus dla autorki za cały arsenał ciekawych przepisów kuchni brazylijskiej, jakie znalazłam pod koniec. To bardzo przyjemne i zaskakujące zwieńczenie tej historii, z pewnością z nich skorzystam. Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w wydarzeniu :)