Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kordel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kordel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2016

315. Magdalena Kordel NADZIEJE I MARZENIA

Po raz kolejny Magdalena Kordel zaprasza swoje czytelniczki do Malowniczego. Jej bohaterka właśnie otrzymuje list z francuskiej kancelarii i musi zająć się sprawą dość tajemniczego spadku. To nie jedyne kłopoty, w obliczu których staje Madeleine. Czarne chmury zbierają się bowiem nad jej związkiem z Michałem, a do tego dochodzą problemy z dziećmi. Tymczasem sto pięćdziesiąt lat wcześniej w dworze gdzieś w świętokrzyskim, młoda Sabina angażuje się w spisek przeciw zaborcom. Jej ukochany zrobi wszystko, aby ją chronić, ale los bywa bardzo przewrotny. W jaki sposób połączą się losy Magdy i Sabiny?

Przyłapałam się na tym, że w dzisiejszej opinii chcę napisać coś, co napisałam już przy Tajemnicy bzów. Ale tak naprawdę trudno napisać coś zgoła innego, gdy właśnie tak wygląda prawda: czytelniczki kochają książki Magdy Kordel za ciepło, spokój i niezwykły klimat małego Malowniczego, gdzie sielskość przeplata się z uśmiechem i humorem. Poznani w kolejnych książkach bohaterowie stają się nam bliscy i traktujemy ich jak dawno nie widzianych znajomych. Oczekujemy chwili, gdy będziemy mogli zajrzeć, co u nich słychać, z ciekawością, ale też sympatią. Ale ja już wiem, że najbardziej kocham powieści Magdy Kordel za te wspaniałe, klimatyczne wstawki historyczne. Pojawiła się już taka w Tajemnicy bzów, gdzie wraz z autorką wracaliśmy w przeszłość, aby poznać losy Leontyny. Pojawia się i teraz, gdy przenosimy się do 1843 roku i pięknego dworu ukrytego wśród parkowych drzew.

Tę część książki ukochałam sobie nad resztę. Do tej chwili czytałam przyjemnie, ale bez emocji, raz czy dwa pomyślałam, że chyba za dużo ostatnio czytam polskich powieści, bo już mnie nie porywają. I właśnie wtedy Magda Kordel wrzuciła mnie do wehikułu czasu. Siedziałam jak urzeczona, czytając i zagłębiając się w losy rodziny zamieszkałej w dworku i towarzysząc staremu Maciejowi w jego niezwykłych wędrówkach i praktykach. Od tego momentu nie byłam w stanie się oderwać, dopóki książki nie zamknęłam. Chciałabym, bardzo bym chciała, aby Magda Kordel napisała powieść całkowicie umiejscowioną w przeszłości. Teraźniejszość wychodzi jej świetnie, lubię jej miasteczko i bohaterów, lubię jej sposób narracji i styl, ale uważam (to moje zdanie, bo z pewnością wiele czytelniczek zechce mnie udusić :)) ), że części historyczne wychodzą jej najwspanialej.

Nadzieje i marzenia to tytuł znamienny, ponieważ po tej książce wiele czytelniczek zamarzy, że Magda Kordel rozpocznie nową serię, z modrzewiowym dworkiem w tle. Zakończenie książki wskazuje na nowe przeżycia, nowe tajemnice... Pozostaje nam poczekać, gdzie tym razem zaprosi nas autorka. A póki co: czytać to, co już napisała. Zachęcam Was do sięgnięcia po jej najnowszą powieść, jestem pewna, że się Wam spodoba. Ale jeśli jak mnie, wyda Wam się z początkiem nieco senna, to poczekajcie, aż nabierze tempa i akcji, bo naprawdę warto...


czwartek, 14 maja 2015

219. Magdalena Kordel TAJEMNICA BZÓW

Najwierniejsze czytelniczki Magdaleny Kordel pokochały twórczość autorki za klimatyczne, ciepłe i pełne optymizmu historie. W najnowszej powieści o niewielkim miasteczku w Sudetach otrzymują to, co lubią - a nawet więcej. Zawikłane ludzkie losy, wojenna miłość i niezwykły klimat przedwojennego Lwowa - to wszystko w Tajemnicy Bzów. 

Leontyna prowadzi sklep ze starociami i wiedzie samotne życie. Pewnego dnia przed witryną sklepu zatrzymuje się tajemniczy mężczyzna, który przygląda się jej bez słowa. Kobieta odczuwa niepokój, szczególnie że wokół niej zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ot, chociażby pierścionek, który w jej rodzinie był przekazywany z pokolenia na pokolenie, najwyraźniej upiera się, by zniknąć z jej dłoni... Leontyna podejrzewa, że przeszłość pragnie się o nią upomnieć. Wyrusza więc w nostalgiczną podróż, która wiedzie przez pachnące bzem ulice przedwojennego Lwowa do zniszczonych wojną warszawskich ulic. Snując swoją historię Leontyna wraca myślami do czasów, kiedy była zuchwałą i radosną Zośką i osaczona wojenną zawieruchą kochała po raz pierwszy...

Magdalena Kordel dała się poznać jako autorka ciepłych i nastrojowych powieści dla pań, osadzonych w spokojnym i sielskim miasteczku Malownicze. Wszystkie książki pisarki łączy optymistyczny wydźwięk i słodka otoczka, dzięki której doskonale sprawdzają się one w charakterze relaksujących czytadeł*. Pozornie Tajemnica Bzów wydaje się być zbliżona do pozostałych książek autorki, jednak szybko możemy się przekonać, że na ich tle mocno się wyróżnia. Wykorzystując zabieg retrospekcji Magdalena Kordel zabiera czytelnika w nastrojową podróż na Kresy Wschodnie, a następnie do zniszczonej wojną Warszawy.

Historia stworzona przez Magdalenę Kordel toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. Tajemnicze wydarzenia z Malowniczego przeplatają się z historią dzieciństwa i młodości Leontyny, bohaterki, której autorka w tej odsłonie dała palmę pierwszeństwa. Zaczyna się niepozornie, powoli, spokojnie. Z każdą kolejną stroną historia staje się bardziej nastrojowa i emocjonująca. Autorka dołożyła starań, by wiernie odtworzyć klimat lwowskiej ulicy, do rzadkości nie należą typowe dla regionu wyrażenia, opisy prawdziwych miejsc czy przytoczone anegdoty. W moim osobistym odczuciu jest to największym atutem tej powieści.

Tajemnica bzów jest historią emocjonującą, nostalgiczną i silnie wzruszającą. Porusza w czytelniku głębokie struny. ale perypetiami zawadiackiej Zośki potrafi przywołać także i uśmiech. Jest to pozycja skierowana przede wszystkim do osób ceniących kobiecą literaturę, przemawia za tym subtelność, z jaką autorka porusza bolesne wojenne aspekty. Z realizmem ale i delikatnie. Oczekiwałam delikatnej, kobiecej lektury, ale otrzymałam dużo więcej i podejrzewam, że nie ja jedna uznam tę książkę za najlepszą w dotychczasowym dorobku autorki.

Niestety, w kwestii Tajemnicy Bzów z najlepszej strony nie pokazało się wydawnictwo. Co prawda powieść urzeka delikatną, pastelową i bardzo klimatyczną okładką, która kusi czytelnika, ale w środku nie wszystko zostało dopracowane jak trzeba. W jednym miejscu spotykamy linijkę liter złożonych w jedno długie słowo (str 234), w innym miejscu pomylono imiona bohaterek (str. 187). Być może niewiele, ale jednak przeszkadza w lekturze, przynajmniej w moim przypadku.

* w pozytywnym znaczeniu :)

sobota, 29 czerwca 2013

26. Magdalena Kordel UROCZYSKO

Zgodnie z tym, co sobie założyłam czytam na zmianę książki polskie i zagraniczne. Póki co system się sprawdza, przy okazji poznaję trochę naszych rodzimych pisarzy, bo trochę wstyd przyznać, ale znam i czytam niewielu. Przy okazji troszkę sobie podczytuję na ich temat, śledzę blogi i fanpejdże, buduję sobie obraz autora i sprawdzam, który obrósł w niebieskie piórka, a który nadal jest śmiertelnikiem jak i my :P

Nie bez powodu piszę o tym akurat dziś :)

Na bloga pani Magdy Kordel trafiłam kilka dni temu z bloga innej pisarki i ... wychodzi na to, że tam na chwilę zostanę. Jest to tak ciepła i fajna osoba, jej blog jest sympatyczny i naprawdę chce się tam być. Nie o blogach miałam jednak pisać a o książce. Chciałam jednak zwrócić Waszą uwagę na to, że dla mnie bardzo ważne jest, jakim człowiekiem jest autor. A przynajmniej jakie wrażenie na mnie uczynił, bo wiadomo że nie można kogoś do końca scharakteryzować na podstawie znajomości wirtualnej. Ostatnimi czasy miałam przyjemność "poznać" kilku przedstawicieli naszej rodzimej literatury i powiem Wam, że po książkę co poniektórych nie sięgnę nigdy. I tylko dlatego że byli zadufani w sobie i aroganccy, jakby napisali (sprzedali?) co najmniej tyle książek co S.King. :P

Zresztą, czy nie podobnie jest w blogosferze?
Wejdziemy na czyjś blog, coś nam się nie spodoba i nie będziemy go odwiedzać, choćby jego licznik wskazywał, że kochają go tysiące innych blogerów. Ale nam nie spasuje i koniec, wkurzył nas albo po prostu nie zaiskrzyło :)

Wracam jednak do książki, bo o książki chodzi (głównie) na tym blogu.

Uroczysko to opowieść wyjątkowo zabawna i pełna humoru . Główną bohaterkę, Maję, poznajemy w momencie gdy jej mąż
a) zdradza ją,
b) opuszcza ją
c) wpada w długi i pozbawia dachu nad głową ją i córkę.
Aby nieco ogarnąć siebie i życie, Maja wyjeżdża do Malowniczego, gdzie jej rodzice odziedziczyli dom.
Piękna miejscowość, nowe przyjaźnie - nawet nowy pies - i czego chcieć więcej od życia?
Maja postanawia osiedlić się w Malowniczym i rozpocząć zupełnie nowe życie. Od tego momentu towarzyszyć jej będzie moc zabawnych zdarzeń i barwnych postaci!

Nie będę długo się rozpisywać, dlaczego warto przeczytać tę książkę.
Lubię wesołe opowieści, lubię się pośmiać i od czasu do czasu parsknąć ze śmiechu kawą na czytaną książkę (panie z biblioteki pewnie tego nie lubią, dlatego staram się czytać nie przy kawie, a przy wodzie :P)
I lubię wracać na kartach książki w te same miejsca, do tych samych ludzi...
Do Malowniczego jeszcze nie raz pojadę ;)

Moja ocena 10/10

merlin.pl