Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Kownacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Kownacka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 marca 2015

207. Maria Kownacka SZKOŁA NAD OBŁOKAMI

Rzadko zdarza mi się pisać o książkach, które biorę z moich własnych półek, ale dla Szkoły nad obłokami zrobię wyjątek. Książeczka ta obudziła we mnie wspomnienia dzieciństwa i spowodowała, że wzruszenie złapało mnie za gardło :)

Zaledwie kilka dni temu chwaliłam się przed Wami wesołą kupką książek zakupionych w internetowym antykwariacie. Wśród znajdowała się odrobinę już podniszczona Szkoła nad obłokami z 1972 roku, którą kupiłam z myślą o Milence. Jak się okazało książeczka ta zawiera bardzo dużo zwrotów z gwary góralskiej, więc jest jeszcze za poważna dla mojej córeczki. Za to mnie szybko zainteresowała, ponieważ nie co dzień trafia w moje ręce książka, która swoją formą, tematem, a nawet zapachem przypomina mi lata szkoły podstawowej, kiedy to "atakowałam" naszą wiejską bibliotekę w poszukiwaniu coraz to innych książek.

Marię Kownacką poznałam jako autorkę książek dla dzieci, Plastusia, Rogasia i Kukuryku na ręczniku, nie wiedziałam, że pisała ona także opowieści dla nieco starszych dzieciaków. Szkoła nad obłokami opowiada historię dzieci mieszkających w trudno dostępnym rejonie polany Niemcowej w Beskidzie Sądeckim oraz nietypowej szkoły, do jakiej uczęszczają. Co ciekawe okazuje się, że szkoła, o której napisała Maria Kownacka rzeczywiście istniała i działała w latach 1938 -1961, za wyjątkiem lat wojennych. W miejscu, w którym niegdyś stała, znajduje się pamiątkowa tablica.

Szkoła nad obłokami przybliża niełatwe życie, jakie przyszło wieść ludziom zamieszkującym tamtejsze regiony, w tym także dzieciom, które są głównymi bohaterami opowieści. Można się doprawdy wzruszyć, czytając jak dzieciaki te bardzo lubiły swoją szkołę, choć nierzadko drogę do niej musiały pokonywać w zaspach po pas i jak poważnie podchodziły do obowiązku nauki. Również codzienność nie była łatwa dla tych maluchów, zabawki robiły z tego, co miały pod ręką, obowiązków w gospodarstwie nie brakowało, a i strachu było co nie miara, kiedy wilk podchodził pod dom.

Książeczkę tę czyta się niełatwo, ponieważ zawiera liczne zwroty z gwary góralskiej, dlatego myślę, że jest idealna dla starszych dzieci. Opowieść jest bogato ilustrowana obrazkami charakterystycznymi dla książek wydawanych w tamtym okresie, ukazują one architekturę i wystrój wnętrz charakterystyczny dla chat podgórskich. Chciałabym Wam polecić tę książkę, jeśli będziecie mieć okazję zapoznać się z nią. Jej swojski klimat, zupełnie pozbawiony konsumpcjonizmu jest czymś zupełnie świeżym i rzadko obecnie spotykanym.