Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *z nutką historii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *z nutką historii. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2018

281. Gill Paul SEKRET TATIANY

Odziedziczony po nieznanym pradziadku domek nad jeziorem staje się dla Kitty schronieniem, gdy kobieta próbuje uciec przed problemami małżeńskimi. Wydaje się, że będzie idealnym miejscem, by choć na chwilę zapomnieć o zdradzie męża i przemyśleć dalsze kroki. Kitty rzuca się w wir pracy, aby przywrócić domek do jakiego takiego stanu. Gdy natrafia na cenny, wysadzany klejnotami stary naszyjnik, postanawia dowiedzieć się więcej o człowieku, po którym odziedziczyła chatkę. Rodzinny sekret sięga głębiej, niż mogłaby przypuszczać. Do 1914 roku, gdy wielka księżna Tatiana z rodu Romanowów zakochała się w rannym oficerze kawalerii…

Któż z nas nie słyszał o dramatycznej historii Romanowów, bestialsko zamordowanych pewnej lipcowej nocy. Przez lata nie milkły spekulacje dotyczące członków rodziny carskiej. Zastanawiano się, czy możliwe jest, aby ktokolwiek z rodu Romanowów przetrwał tę masakrę, pojawiały się osoby podające się za cudownie ocalałe księżne, przeprowadzano badania, inscenizacje. Gill Paul zafascynowała ta historia. Jak sama autorka wspomina w posłowiu, także i ona miała nadzieję, że ktoś rzeczywiście przeżył tę noc. I w swoich nadziejach Gill Paul poszła o krok dalej, serwując nam opowieść z gatunku „co by było, gdyby...”. Bo co by było, gdyby księżnej udało się uciec? Gdyby jej ukochany nie zginął pod Carycynem, jak podają źródła historyczne?

Akcja w powieści Paul biegnie dwutorowo, ale przyznaję, że najbardziej do gustu przypadła mi do gustu część historyczna i nie mogłam się doczekać, kiedy nastąpią rozdziały poświęcone Tatianie i Dymitrowi. Nie to, że wątek Kitty był nudny czy źle napisany, po prostu takich historii czytałam już wiele, nie wzbudził więc we mnie większych emocji. Bardzo ciekawa za to byłam, jak potoczą się losy bohaterów sprzed stu lat i te rozdziały książki czytałam z przysłowiowymi wypiekami na twarzy. Historia nie była dla nich łaskawa, w powieści Gill Paul otrzymali od losu szansę, by odwrócić nieszczęśliwą kartę. Czy rzeczywiście to zrobili? Przekonacie się, jeśli przeczytacie Sekret Tatiany. Ja na pewno będę obserwować literackie poczynania autorki i trzymać kciuki, by historia Tatiany i Kitty nie była ostatnią wydaną na polskim rynku książką Paul.

Lubicie książki z wątkiem historycznym, z wielką miłością i tajemnicą w tle? Przekonajcie się, czy Sekret Tatiany spodoba się Wam tak jak mnie :)

sobota, 18 sierpnia 2018

277. Bogna Ziembicka PAMIĘTASZ TAMTO LATO

Lato 1939. Hrabina Olga Mężyńska wraz z synem Teofilem, jego żoną Bisią oraz służącą Lorcią spędza wakacje w Juracie. Wydarzeniem sezonu jest bal maskowy w hotelu Lido. Królową balu jest ciemnowłosa, czarnooka Klementyna, która za nic ma konwenanse i maniery. Gdy tańczy z Teofilem, widać, że tych dwoje trudno będzie rozdzielić. Cztery kobiety kochające jednego mężczyznę. Czy po wojennej zawierusze ich drogi się jeszcze przetną? Jak odnajdą się w powojennej rzeczywistości? Jak potoczą się ich losy?

Uwielbiam książki z tłem historycznym, które pokazują nam, jak wyglądało życie przed laty, dlatego natychmiast zwróciłam uwagę na zapowiedź najnowszej powieści Bogny Ziembickiej. Losy czterech kobiet połączone postacią jednego mężczyzny okazały się niezwykle barwne, dramatyczne i ciekawe. Na okładce powieści znalazłam informację, że od tej książki nie sposób się oderwać i szczerze mówiąc, całkowicie się z tym zgadzam. Nie odłożyłam, póki nie przeczytałam, tak bardzo pochłonęły mnie losy Olgi, Lorci, Klementyny i Bisi. Bogna Ziembicka nie szczędziła swoim bohaterkom dramatycznych przeżyć, odmalowując przy ich pomocy dramatyzm polskiej historii. Pamiętasz tamto lato to powieść o miłości, która przybiera różne oblicza, a także o tęsknocie i próbie odnalezienia się w nowym, obcym i nieprzyjaznym świecie. Jeśli lubicie emocjonujące, obfitujące w zwroty akcji książki z tłem historycznym, powieść Bogny Ziembickiej powinna przypaść Wam do gustu. Styl autorki jest lekki, ale barwny i obrazowy. Ona naprawdę pięknie pisze o tamtych czasach! Tą powieścią skłoniła mnie do sięgnięcia po wcześniejsze książki i na pewno przeczytam cykl o Różanach.

Jednak ta książka – mimo że tak bardzo mi się podobała i pochłonęłam ją z wypiekami na twarzy – ma jednak i swoje wady. Najbardziej przeszkadzało mi to, że jest dość chaotyczna. Powieść została podzielona na cztery części poświęcone czterem bohaterkom wzbogacone o prolog i epilog, jednak autorka, mówiąc nieładnie, przeskakiwała między różnymi płaszczyznami czasowymi, przez co łatwo było się pogubić. Trochę czasu zajęło mi przywyknięcie do takiego stylu pisania, ale nadal uważam, że umieszczenie daty byłoby dużym udogodnieniem dla czytelników. Nie do końca przemówił do mnie również wątek Lorci, do pewnego momentu był bardzo naturalny i prawdopodobny, ale w pewnym miejscu wdarło się trochę klimatu z filmu szpiegowskiego. Poza tym autorka zdobyła moje serce… umieszczeniem w powieści moich rodzinnych stron. Pojawia się Kalwaria Zebrzydowska, pojawiają się Wadowice i Skawina, aż się prosi, by zapytać Bognę Ziembicką, gdzie umieściła Olszynki…Może kiedyś będę miała okazję zapytać :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak  

wtorek, 30 sierpnia 2016

322. Dinah Jefferies ŻONA PLANTATORA HERBATY

Gwen Hooper przybywa na Cejlon, gdzie jej mąż posiada plantację herbaty. Młoda kobieta jest bezgranicznie zakochana w mężu i zachwycona nowym miejscem, w którym przyszło jej żyć, ale szybko przekonuje się, że zapracowany Lawrence nie ma dla niej czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: dziecięce ubranka, ukryty w ogrodzie grób, zamknięte pokoje. Mąż nie chce rozmawiać z Gwen o rodzinnych sekretach, a ona sama już wkrótce zacznie ukrywać swój własny...

Do lektury Żony plantatora herbaty skłonił mnie zachęcający zarys fabuły i fakt, że nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać powieści osadzonej w tych realiach. Odrobinę obawiałam się, że książka zawiera zbyt wiele elementów romansu, z którym ostatnio nie jest mi po drodze. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ w powieści Dinah Jefferies romansu jest, jak na lekarstwo. To klimatyczna opowieść o rodzinnych relacjach i tajemnicach, umiejscowiona w pięknej scenerii plantacji herbaty.

Lubicie tajemnice, szczególnie te rodzinne i skrzętnie ukrywane? Na kartach powieści Jeffries znajdziecie ich wiele. Te, o których wspomina blurb wydawcy, to zaledwie początek, ponieważ historia przybiera zaskakujący obrót i zmusza bohaterkę do ukrywania kolejnych sekretów. Powieść pokazuje, jak szkodliwe mogą być takie tajemnice i jak niekorzystnie wpływają na tych, którzy muszą je skrywać.

Akcję swojej powieści Dinah Jeffries osadziła na Cejlonie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. Czasy niby niespecjalnie odległe, a jednak tak inne. Tłem dla powieści stają się ważne wydarzenia w historii Sri Lanki, jak chociażby zamieszki powodowane walką o język wykładowy w szkołach, choć autorka wspomina, że nieco przesunęła je w czasie. Jeffries starała się również przybliżyć proces uprawy i wytwarzania herbaty, a przy tym ukazała kontrast pomiędzy zamożnymi plantatorami a zatrudnianymi przez nich robotnikami. Wspomina także, że w tych czasach warunki pracy uległy już poprawie, co pozwala nam się tylko domyślać, jak wyglądało to wcześniej...

Powieść została napisana niezwykle lekkim i przystępnym językiem, co pozwala na płynną, przyjemną lekturę. Żona plantatora herbaty to przejmująca i wzruszająca opowieść o rodzinnych tajemnicach, kłamstwach i przebaczeniu. Przeżycia i odczucia głównej bohaterki sprawiają, że powieść ta trafi przede wszystkim w gust pań. To również ciekawa historia, dzięki której można przybliżyć sobie nieco orientalny świat plantacji herbaty. 



sobota, 16 lipca 2016

315. Magdalena Kordel NADZIEJE I MARZENIA

Po raz kolejny Magdalena Kordel zaprasza swoje czytelniczki do Malowniczego. Jej bohaterka właśnie otrzymuje list z francuskiej kancelarii i musi zająć się sprawą dość tajemniczego spadku. To nie jedyne kłopoty, w obliczu których staje Madeleine. Czarne chmury zbierają się bowiem nad jej związkiem z Michałem, a do tego dochodzą problemy z dziećmi. Tymczasem sto pięćdziesiąt lat wcześniej w dworze gdzieś w świętokrzyskim, młoda Sabina angażuje się w spisek przeciw zaborcom. Jej ukochany zrobi wszystko, aby ją chronić, ale los bywa bardzo przewrotny. W jaki sposób połączą się losy Magdy i Sabiny?

Przyłapałam się na tym, że w dzisiejszej opinii chcę napisać coś, co napisałam już przy Tajemnicy bzów. Ale tak naprawdę trudno napisać coś zgoła innego, gdy właśnie tak wygląda prawda: czytelniczki kochają książki Magdy Kordel za ciepło, spokój i niezwykły klimat małego Malowniczego, gdzie sielskość przeplata się z uśmiechem i humorem. Poznani w kolejnych książkach bohaterowie stają się nam bliscy i traktujemy ich jak dawno nie widzianych znajomych. Oczekujemy chwili, gdy będziemy mogli zajrzeć, co u nich słychać, z ciekawością, ale też sympatią. Ale ja już wiem, że najbardziej kocham powieści Magdy Kordel za te wspaniałe, klimatyczne wstawki historyczne. Pojawiła się już taka w Tajemnicy bzów, gdzie wraz z autorką wracaliśmy w przeszłość, aby poznać losy Leontyny. Pojawia się i teraz, gdy przenosimy się do 1843 roku i pięknego dworu ukrytego wśród parkowych drzew.

Tę część książki ukochałam sobie nad resztę. Do tej chwili czytałam przyjemnie, ale bez emocji, raz czy dwa pomyślałam, że chyba za dużo ostatnio czytam polskich powieści, bo już mnie nie porywają. I właśnie wtedy Magda Kordel wrzuciła mnie do wehikułu czasu. Siedziałam jak urzeczona, czytając i zagłębiając się w losy rodziny zamieszkałej w dworku i towarzysząc staremu Maciejowi w jego niezwykłych wędrówkach i praktykach. Od tego momentu nie byłam w stanie się oderwać, dopóki książki nie zamknęłam. Chciałabym, bardzo bym chciała, aby Magda Kordel napisała powieść całkowicie umiejscowioną w przeszłości. Teraźniejszość wychodzi jej świetnie, lubię jej miasteczko i bohaterów, lubię jej sposób narracji i styl, ale uważam (to moje zdanie, bo z pewnością wiele czytelniczek zechce mnie udusić :)) ), że części historyczne wychodzą jej najwspanialej.

Nadzieje i marzenia to tytuł znamienny, ponieważ po tej książce wiele czytelniczek zamarzy, że Magda Kordel rozpocznie nową serię, z modrzewiowym dworkiem w tle. Zakończenie książki wskazuje na nowe przeżycia, nowe tajemnice... Pozostaje nam poczekać, gdzie tym razem zaprosi nas autorka. A póki co: czytać to, co już napisała. Zachęcam Was do sięgnięcia po jej najnowszą powieść, jestem pewna, że się Wam spodoba. Ale jeśli jak mnie, wyda Wam się z początkiem nieco senna, to poczekajcie, aż nabierze tempa i akcji, bo naprawdę warto...


niedziela, 18 października 2015

259. Anna J. Szepielak ZNÓW NADEJDZIE ŚWIT

Wielopokoleniowa opowieść o losach polskiej rodziny dostarcza wielu emocji i wzruszeń. Kolejna polska autorka podbija moje serce :)

Zdaniem Elwiry historii jej chłopskiej rodziny nie znaczą żadne tajemnice i skandale. Ona sama nigdy nie interesowała się szczególnie losami przodków i wydarzeniami z przeszłości, nie słuchała więc uważnie intrygujących opowieści snutych przez babcię Barbarę. Jednak przeszłość kryje niezwykłe wydarzenia, obfitujące i w dramaty i w cierpienia i w prawdziwą miłość. Na losach Elwiry i jej bliskich cieniem kładą się wydarzenia sprzed niemal 150 lat, a ona sama stanie w obliczu wyzwania podobnego do tego, przed jakim stanęły niegdyś jej babki...

Znów nadejdzie świt jest moim pierwszym spotkaniem z prozą Anny J. Szepielak. I aż zacieram z tego powodu ręce, gdyż uwielbiam odkrywać utalentowane autorki i mieć w perspektywie inne powieści, które wyszły spod ich pióra. Z recenzji dotyczących innych powieści pani Anny dowiedziałam się, że mam do czynienia z serią opowiadającą o losach trzech przyjaciółek mieszkających w niewielkim miasteczku nad Czarnym Potokiem oraz tajemnic z przeszłości ich rodzin. Znów nadejdzie świt pochyla się nad losami przodków jednej z nich, Elwiry. Nie wątpię jednak, że zapoznam się z wszystkimi, ponieważ styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, a sama opowieść przysporzyła wielu emocji i wzruszeń. 

Wraz z autorką książki cofamy się w czasie o niemal 150 lat i przenosimy do Zachodniej Galicji. To właśnie tutaj mają miejsce dramatyczne wydarzenia, które położą się cieniem na dalszych losach przodków Elwiry. Wraz z biegiem opowieści stajemy się obserwatorami najważniejszych wydarzeń w życiu rodziny i decyzji kluczowych dla jej dalszych losów. Nierzadko wydarzenia te są bardzo dramatyczne i trudne, ale za każdym razem siłą napędową okazują się głębokie i silne więzy rodzinne. To one z znacznym stopniu kształtują tę historię. Towarzysząc przodkom i bliskim Elwiry poznajemy trudne czasy końca osiemnastego i początku dziewiętnastego wieku, by poprzez schyłek komunizmu przenieść się do czasów współczesnych i poznać samą bohaterkę i jej losy. 

Niezwykłe jest to, jak wspaniale Anna J. Szepielak oddaje nastroje każdego okresu, który przytacza na kartach swojej powieści. Czy to czasy wiejskich chat z klepiskiem zamiast podłogi czy kolejek po szklanki i buty komunijne - autorka dostosowuje się do nich zarówno pod względem klimatu, jak i odbywających dialogów. Nie ukrywam, że przyniosło mi to wiele wzruszeń. Z racji, iż bohaterzy książki mieszkają w okolicach bliskich tym, z których wywodzi się moja własna rodzina, z łezką wzruszenia czytałam o przygotowaniach do świąt i tradycjach bardzo zbliżonych z tymi, o których opowiadała mi babcia i ciotki. Część poświęcona czasom współczesnym jest z kolei nacechowana wspaniałym humorem, czym autorka złagodziła mój smutek, że zbliżam się już do końca tej niezwykłej,a zarazem bardzo życiowej historii. 

Powieść Anny J. Szepielak jest naprawdę wspaniała, głęboka, rozległa i poruszająca, właśnie tak powinny wyglądać sagi rodzinne. Nie znajdujemy tutaj wielu nawiązań do historii, autorka skupia się na zwykłym, codziennym życiu ludzkim, zmaganiach z problemami i radości płynącej z przebywania z rodziną. Język powieści jest bardzo przyjemny, ładny, równowaga zachowana pomiędzy ilością dialogów i opisów pozwala czytać lekko, ale zarazem bardzo wiele dowiedzieć się o charakterze minionych czasów i zagubionych gdzieś w nich tradycji. To jedna z lepszych powieści, jakie zdarzyło mi się czytać i mam nadzieję, że gdy sięgnę po wcześniejsze książki autorki, przyjemność z lektury będzie podobna. Szkoda mi nieco, że autorka zaplanowała tak wielki przeskok w czasie i pominęła długi okres w losach rodziny Elwiry, ale nie wątpię, że miała w tym jakiś zamysł. A być może pominięte lata znajdę w innej historii?

Za egzemplarz powieści dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia oraz autorce. 




wtorek, 30 czerwca 2015

235. Leena Parkkinen PS NIE SZUKAJCIE MNIE

Starsza pani, ciężarna nastolatka, błękitny krążownik szos i morderstwo sprzed pół wieku. Kryminał? Niekoniecznie! Leena Parkkinen przedstawia burzliwą historię o kobiecej przyjaźni!

Karen jest dziarską damą po osiemdziesiątce. Pewnego dnia ucieka z domu swojego syna Erica, wsiada do ukochanego playmoutha i wyrusza w podróż, której celem ma stać się wyspa Fetknoppen. To właśnie tutaj przed 65 laty wyłowiono z morza zwłoki nastoletniej Kersti, a o dokonanie morderstwa posądzono ukochanego brata Karen, Sebastiana. Karen, która nigdy nie wierzyła w winę brata, postanawia przed śmiercią dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się na wyspie. Po drodze staje się świadkiem napadu i zabiera ze sobą włamywaczkę, nastoletnią, ciężarną Azar. Rozpoczyna się podróż, która zapoczątkuje niezwykłą przyjaźń pomiędzy kobietami, które różni dosłownie wszystko. Jej finału nie potrafi przewidzieć żadna z nich. 

Na polskim rynku książki dostrzec można szeroką ofertę literatury skandynawskiej. Prym wiodą kryminały szwedzkie i norweskie, fińska literatura wciąż pozostaje słabo odkryta i mniej popularna. Dzięki takim powieściom, jak "Ps Nie szukajcie mnie" przekonuję się, że warto po nią sięgać. Powieść Leeny Parkkinen jest wielowymiarowa i głęboka, nie zamyka się w ścisłych granicach jednego gatunku. Stanowi połączenie kryminału, powieści psychologicznej i obyczajowej, porusza tematy przykre i trudne, jednak nie traci na lekkości, a nawet potrafi zaskoczyć humorystycznym akcentem. 

Autorka nie skupia się wyłącznie na teraźniejszości, z doskonałym efektem stosuje zabieg retrospekcji i pozwala czytelnikowi zapoznać się z wydarzeniami sprzed lat, zaprezentowanymi z punktu widzenia różnych bohaterów. To w pełni trafione posunięcie, właśnie jemu zawdzięczamy niezwykły klimat tej powieści. Akcja książki została częściowo umieszczona na surowej, nieprzystępnej wyspie położonej w pobliżu fińskiego wybrzeża. Sama wyspa wydaje się odgrywać bardzo ważną rolę w książce, ma stać się areną rozliczenia z przeszłością. We fragmentach związanych z przeszłością ukazuje z kolei trudy ludzkiego życia, surowość opisywanego regionu, piękno dzikiej przyrody, ale i niebezpieczeństwa jakie ona niesie. W znacznym stopniu ukazuje również tęsknotę za innym życiem, za wygodą, dostępem do kultury, sklepów i innych rzeczy, które my mamy i których często nie doceniamy.  

Dużym walorem powieści jest galeria interesujących i nietuzinkowych postaci wykreowanych przez autorkę. Bohaterowie żyją na kartach powieści, kochają się, przeżywają głębokie rozterki, demonstrują swoje pragnienia i lęki. Powieść Ps Nie szukajcie mnie jest zapisem bardzo skomplikowanych relacji rodzinnych i międzyludzkich, momentami przesyconych strachem, wstydem i wątpliwościami. W czasie lektury miałam wrażenie, że coraz lepiej poznaję poszczególne postaci, że obserwuję ich dojrzewanie i zachodzące zmiany. 

Czy jest to powieść, która będzie się podobać? Spełni oczekiwania czytelników? Nie wiem. To pozycja pełna skrajności, napisana lekko, nie pozbawiona napięcia, tajemniczego nastroju i wyjątkowego klimatu. Równocześnie wątek stosunków homoseksualnych nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu, podobnie jak nieco mistyczne zakończenie. Z mojej strony pełna satysfakcja czytelnicza, po prostu poczułam tę książkę :)

Za egzemplarz dziękuję: 


środa, 10 czerwca 2015

228. Anna Herbich DZIEWCZYNY Z SYBERII

W głąb Związku Sowieckiego wywieziono kilkaset tysięcy kobiet. Oto historie dziesięciu spośród nich...


Dziewczyny z Syberii są kolejną odsłoną cyklu Prawdziwe Historie wydawnictwa Znak Horyzont. Autorką książki jest Anna Herbich, dziennikarka i autorka innej pozycji stanowiącej część serii: Dziewczyn z Powstania. W najnowszej książce autorka decyduje się przybliżyć czytelnikom postaci dziesięciu kobiet, którym udało się przeżyć piekło Syberii. 

Były młode i szczęśliwe, znajdowały się u progu dorosłego życia i z nadzieją spoglądały w przyszłość. Jakiego życia się spodziewały, czego się obawiały? Z pewnością nie tego, że nocą do ich drzwi załomoczą enkawudziści, że zostaną powiedzione do bydlęcych wagonów i w prymitywnych warunkach powiezione w dzikie rejony Syberii. Karane ze działalność patriotyczną lub najzwyczajniej za pochodzenie, trafiały do łagrów i kołchozów z dala od ojczyzny, bliskich i cywilizacji. Skazane na katorżniczą pracę, choroby i poniżenie. A jednak przeżyły i dziś snują przed nami swoją opowieść...

Dziesięć niezwykłych kobiet, dziesięć wyjątkowych, dramatycznych historii, których głębię trudno nam zrozumieć. Dziesięć opowieści tak podobnych do siebie, a zarazem tak różnych. Różne są bowiem bohaterki tego wydania: pochodzą z różnych rodzin, z różnych zakątków kraju, w chwili zsyłki były w różnym wieku. Wspólnym mianownikiem staje się tutaj dzika, nieprzystępna, a zarazem piękna Syberia oraz dramatyczne, zatrważające przeżycia, jakie stały się ich udziałem. 

Rozmówczynie Anny Herbich podzieliły się z nami swoimi wspomnieniami. Nie są to piękne wspomnienia, wiele kobiet przez lata ukrywało przed swoimi bliskim, jak wyglądało ich życie w niewoli. Dźwigały brzemię makabrycznych wydarzeń, których były świadkami. Powoli przemija pokolenie, które jest w stanie opowiedzieć nam o wydarzeniach tamtych dni, doceńmy szansę wysłuchania tych historii. Dziewczyny z Syberii snują swoją opowieść niespiesznie, językiem prostym i przystępnym. Czytając tę pozycję będziecie mieć wrażenie, że rozmówczynie Anny Herbich siedzą gdzieś obok i snują swoje opowieści. Być może ujrzycie oczyma wyobraźni sylwetki starszych pań, które poznajemy na fotografiach poprzedzających każdy z dziesięciu rozdziałów. Jednak zagłębiając się w lekturę z pewnością dostrzeżecie ich drugą twarz: siłę, determinację, odwagę - wszystkie te cechy, które pozwoliły im przeżyć te trudne lata. 

Dziewczyny z Syberii to książka o historii, historii długo spychanej na bok, a teraz nareszcie odsłoniętej i opowiedzianej. Niemniej jest to również książka o sile charakteru, wierze i nadziei, o kobietach, których nie złamały nieludzkie warunki, poniżenie i przemoc. Dzięki takim publikacjom jak Dziewczyny z Syberii możemy poznać te wydarzenia z najbardziej wiarygodnej perspektywy, opowiedziane ustami osób, które naprawdę to przeżyły. Dziewczyny z Syberii nie są wyłącznie zapisem obozowego czy kołchozowego życia, ale również beztroskich lat młodości, działalności patriotycznej czy późniejszych losów bohaterek. Całość uzupełniają liczne fotografie przedstawiające te niezwykłe kobiety i bliskie im osoby. Niezmiernie cieszę się, że powstają takie książki jak Dziewczyny z Syberii, są one świadectwem historii i to świadectwem najcenniejszym, opowiedzianym przez bohaterów i bohaterki tamtych dni...

Polecam gorąco!










niedziela, 12 kwietnia 2015

211. Stephanie Lehmann BUTIK NA ASTOR PLACE

Przy Astor Place w Nowym Jorku znajduje się elegancki butik. Przekonajcie się, co w nim znajdziecie.

Butik przy Astor Place skrywa niezwykłe kreacje i dodatki z dawnych lat. Jego założycielką i właścicielką jest Amanda Rosenbloom, wielka miłośniczka vintage, a prywatnie kobieta zbliżająca się czterdziestki, zaangażowana w związek z żonatym mężczyzną. Pewnego dnia Amanda zostaje wezwana do mieszkania zamożnej starszej damy, która przed śmiercią, chce pozbyć się swoich pięknych strojów. W mufce Amanda znajduje zaszyty pamiętnik i decyduje się ukryć go i przeczytać. Tym sposobem kobieta poznaje losy Olive Westcott, młodej Amerykanki, która zamieszkała na Manhattanie w 1907 roku. Poznając koleje życia Olive, Amanda odbywa fascynującą podróż w przeszłość i odkrywa, że łączy je niezwykła więź...

Uwielbiam powieści, które pozwalają nam odbyć tę wyjątkową podróż w przeszłość i dowiedzieć się, jak wyglądał świat, kiedy nie nas jeszcze na nim nie było. Jedną z takich powieści jest właśnie Butik na Astor Place. I choć książka ta nie zachwyciła mnie w każdym calu, a w niektórych momentach nawet drażniła, cieszę się, że odbyłam podróż, do której stała się biletem. A wszystko za sprawą losów młodziutkiej Olive Westcott, dziewczyny dzielnej, ambitnej i twardej. To właśnie dzieje życia Olive, która po śmierci ojca decyduje się zostać w Nowym Jorku, podjąć pracę i osiągnąć w tej dziedzinie sukces, ukazały mi sytuację Amerykanek z początku XX wieku. 

Chociaż historia Stephanie Lehmann jest powieścią dwóch bohaterek, dla mnie tą ważniejszą i ciekawszą od razu stała się Olive. Dziewczyna wywodząca się z bogatego domu, która w wyniku przykrych wydarzeń została pozostawiona samej sobie, musi zarobić na własne utrzymanie i zupełnie zmodyfikować swój model życia. Życie kobiet na początku ubiegłego stulecia nie było usłane różami, nie miały one praktycznie żadnych praw, podejmowały wyłącznie pracę na niższym szczeblu i naturalnie za wiele niższą pensję, niż miało to miejsce w przypadku mężczyzn. Kobiety były również znacząco dyskryminowane w codziennym życiu, o czym mamy okazję przeczytać w powieści Butik na Astor Place. 

Butik na Astor Place jest powieścią, w której teraźniejszość przeplata się z przeszłością i pozwala zauważyć kontrast pomiędzy dwiema płaszczyznami czasowymi. Areną wydarzeń pozostaje Manhattan, a my mamy okazję dostrzec, jak zmieniła się nie tylko okolica, ale również sposób życia, kontakty międzyludzkie, codzienne problemy i troski. Dwie bohaterki Stephanie Lehmann zmagają się zarówno z kłopotami natury materialnej jak i uczuciowej, a jednak łatwo dostrzec, jak różny charakter mają te problemy i jak różni się samo podejście dwóch kobiet!

Wspomniałam, że książka nie zachwyciła mnie w pełni. Przyznaję, że część dotycząca Amandy, która poza zaznajamianiem się z pamiętnikiem Olive boryka się z decyzją o zakończeniu romansu z żonatym mężczyzną, w ogóle do mnie nie przemówiła. Sama bohaterka mocno mnie irytowała, wydała mi się mdła i niezdecydowana, przyznaję, że rozdziały współczesne czytałam ze znużeniem i wprost nie mogłam się doczekać, by dojść do części dotyczącej 1907 i 1908 roku. Trzeba jednak przyznać, że całość czyta się bardzo przyjemnie, a książka poza ładnym językiem może pochwalić się również cudownym klimatem. 

Podsumowując:

Na plus w moim przypadku przemawia: ładny język, wspaniała historia wyjęta z początku ubiegłego wieku, niezwykły klimat vintage, piękna i nastrojowa okładka doskonale pasująca do całości 

Nie przypadły mi do gustu: niewyrazista bohaterka (pamiętajcie jednak, że Wy możecie odebrać Amandę zupełnie inaczej), mało zajmująca historia z obecnych czasów i nieco zbyt powolna akcja jak na mój gust. 

Za egzemplarz dziękuję: 


poniedziałek, 9 lutego 2015

197. Ron Rash SERENA

Górskie rejony Karoliny Północnej, gdzie człowiek metr po metrze wydziera naturze bogactwo lasu. Życie w tym surowym świecie nie jest łatwe, wypadki śmiertelne są na porządku dziennym, a praca ciężka. I właśnie w te dzikie ostępy pewnego dnia George Pemberton przywozi swoją piękną żonę, Serenę...

Choć Serena Pemberton pochodzi ze znamienitej rodziny i kształciła się w najlepszej szkole dla panien, nie jest delikatną i subtelną kobietką. Wraz z mężem pragnie stworzyć imperium drzewne, ogałacając do cna porośnięte lasem wzgórza Karoliny Północnej. Jej ambicje sięgają jednak dalej: marzy, że pewnego dnia przeniosą się do Brazylii, by czerpać bogactwo z tamtejszych lasów mahoniowych. Serena nie boi się ciężkiej pracy, wraz z mężem nadzoruje pracę drwali i nie szczędzi starań, by ta była jeszcze bardziej wydajna. Na białym arabie, z nieodłącznym orłem na ramieniu stoi na straży rodzinnego interesu, bacząc, co może im stanąć na przeszkodzie. Bez cienia litości eliminują razem wszystkich przeciwników.

George mieszkał w obozie jeszcze zanim poślubił Serenę. W tym czasie wdał się w romans z 17 - letnią dziewczyną, która urodziła jego synka. Serena ignoruje istnienie młodej kobiety i dziecka, dopóki sama nie traci ciąży i nie staje się jasne, że Pembertonowie nigdy nie doczekają się dziedzica. Bezlitosna kobieta wydaje na nieślubne dziecko swego męża wyrok...

Serena Rona Rasha jest powieścią, dla której zarywa się noce. Fascynująca opowieść osadzona w surowej scenerii Karoliny Północnej początku lat trzydziestych dwudziestego wieku, która zachwyca głębią i pięknem, a równocześnie wzbudza niepokój pozbawionym litości klimatem. To ostatnie jest dziełem doskonale wykreowanych bohaterów, a przede wszystkim głównej i tytułowej bohaterki: Sereny Pemberton. Gdyby pisarzom przyznawano prestiżowe nagrody za tworzenie książkowych postaci, jedna z nich bezsprzecznie poszybowałaby do Rona Rasha za powołanie do życia Sereny, bohaterki nietuzinkowej, cielesnej, w której żyłach naprzemiennie płynie żywy ogień i tnący lód. To ona tworzy tę historię i nadaje jej rytm. Wszystko biegnie tym torem, jaki wytoczy Serena. Wydaje się, że ta piękna kobieta zawsze postawi na swoim. Czy rzeczywiście?

Serena jest powieścią, która toczy się wyjątkowo niespiesznym rytmem i pozwala czytelnikowi dobrze zagłębić się w swój klimat i opisywane wydarzenia. Akcja powoli kluczy, skupiając się to raz na Pembertonach i ich dążeniach do bogactwa, to na młodej Rachel, która po śmierci ojca została zupełnie sama i musi otoczyć miłością i opieką maleńkiego synka Georga Pembertona. Te dwa wątki toczą się naprzemiennie, odsłaniając bolesny kontrast pomiędzy lodowatym, wyrachowanym życiem drzewnych potentatów, a pełną gorącego oddania codziennością młodej matki. Te dwa wątki przypominają leniwie płynące strumyczki, które bezwolnie zmierzają ku sobie, by połączyć się w jedną wartką rzekę. A kiedy losy Pembertonów oraz Rachel i jej dziecka ponownie się splatają, akcja książki gwałtownie przyspiesza, serwując czytelnikowi wydarzenia tak dramatyczne i przerażające, że trudno uwierzyć w ich prawdopodobieństwo. Do samego końca powieść trzyma czytelnika w napięciu i bardzo trudno przewidzieć, jaki finał Ron Rash przewidział dla swoich bohaterów...

Powieść Rona Rasha uczyniła na mnie ogromne wrażenie, a postać głównej bohaterki przygniotła mnie swoją siłą. Już dawno nie spotkałam na kartach książki bohaterki, która wzbudziłaby we mnie tak wiele skrajnych emocji. Jednak Serenę warto przeczytać nie tylko ze względu na tytułową postać. Stanowi ona interesującą i barwną historię, która ukazuje życie ludzi w surowych warunkach obozów drwali, jak również przedstawia oblicze niebezpiecznej i niekonwencjonalnej miłości. Po lekturze Seren nasunęły mi się dwie krótkie i proste refleksje. Lawrence dostanie za tę rolę Oscara, a ta książka nie mogłaby mieć innego tytułu. Polecam gorąco!



środa, 28 stycznia 2015

193. Tara Conklin SŁUŻĄCA

Czy Wy także lubicie książki, w których "teraz" spotyka się z "kiedyś" i pozwala odkryć fascynujące tajemnice? Jeśli tak, musicie koniecznie przeczytać debiutancką powieść Tary Conklin pod tytułem "Służąca". 

Tara Conklin studiowała prawo i historię, a także pracowała w londyńskiej i nowojorskiej kancelarii prawniczej. Służąca - jej debiutancka powieść - jest swego rodzaju hołdem, jaki autorka oddaje czarnoskórym obywatelom Stanów Zjednoczonych, którzy skuci kajdanami niewolnictwa budowali amerykańską potęgę wraz z białymi założycielami. Być może budowali ją nawet bardziej niż biali panowie, którzy stali nad nimi, poganiając pejczem, gdyż budowali ją ciężką, mozolną pracą. Tara Conklin zwraca naszą uwagę na fakt, że nie doczekali się oni pomników, ani podziękowań, na dobrą sprawę nie doczekali się także przeprosin za to, że zniewoleni przybyli na obcy ląd, by pracować na czyjeś bogactwo i chwałę. 

Powieść Tary Conklin toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że obydwie przedstawiają historie nie mniej fascynujące, nasycone tajemnicą, uczuciami i emocjami. Lina, młoda prawniczka zatrudniona w znanej nowojorskiej kancelarii ma zająć się sprawą zbiorowego pozwu o odszkodowania dla potomków niewolników. Przez przypadek natrafia na ślad białej malarki z Wirginii, Lu Anne Bell, której autorstwo obrazów jest kwestionowane. Czy namalowała je ciemnoskóra niewolnica Josephine, która mieszkała w majątku jej męża? Lina poszukuje potomków Josephine i usiłuje zyskać więcej informacji na temat jej samej. Równocześnie sama staje przed rozwiązaniem dramatycznych tajemnic swojej rodziny...

Dwie intrygujące bohaterki, którym przyszło żyć w innych czasach i wieść zupełnie inne życie. Lina, prawniczka z Nowego Jorku, córka malarza, samotnie wychowywana przez ojca. Pragnie odnieść zawodowy sukces, wspinać się po szczeblach prawniczej kariery. Precedensowa sprawa o odszkodowanie dla  potomków ciemnoskórych niewolników może jej pomóc. Josephine, uzdolniona artystycznie siedemnastolatka, której przyszło dorastać na plantacji tytoniu gdzieś w Wirginii. Pragnąca wolności, wypatrująca tęsknym spojrzeniem "czegoś" na horyzoncie i wiedząca, że kiedyś odejdzie w miejsce, w którym będzie naprawdę wolna. Dwie fascynujące historie, "tu i tam", "kiedyś i teraz", które splatają się na kartach powieści amerykańskiej autorki w nie mniej fascynującą całość. Wprost stworzona dla miłośników powieści społeczno-obyczajowych, w których równie ważne są wydarzenia, co cała otoczka i atmosfera książki. 

Służąca jest powieścią emocjonującą, która porusza w czytelniku pewną strunę. Czy to za sprawą dramatycznych, pełnych bólu i upokorzeń wydarzeń z kart książki, czy też dzięki przedstawieniu postaci, które wyraźnie jaśnieją na jej stronach. Mówię tutaj o ludziach, którzy pomagali uciekającym niewolnikom, wielokrotnie ryzykując swoje własne bezpieczeństwo i życie. Na kartach swojej powieści Tara Conklin przywołała obraz "kolei podziemnej", czyli siatki punktów, które zajmowały się przerzutem niewolników na Północ, gdzie mogli rozpocząć nowe, lepsze życie z dala od swoich panów. 

Powieść Tary Conklin jest również opowieścią o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, drogi, którą powinno się podążać. Obydwie jej bohaterki stają na pewnym zakręcie życiowym i muszą znaleźć odpowiedź na pytanie, co robić dalej, gdzie się udać, czy kierować się ku wolności, choćby ulotnej, czy pozostać w koleinie, jaką wyrzeźbiło życie. Jaką decyzję podejmą? By się tego dowiedzieć, musicie sięgnąć po Służącą, powieść pięknie nakreśloną, spójną, z bogatym tłem społeczno-obyczajowym, pełną marzeń, tajemnic i emocji.