wtorek, 12 sierpnia 2014

151. Anna Jansson KRUCHY LÓD

Nie lada gratka dla wielbicieli skandynawskich klimatów.

Kronviken, spokojna mieścina gdzieś w Szwecji. Cecilia, córka miejscowego pastora, nie wraca do domu po wieczorze filmowym organizowanym w szkole. Następnego dnia ciało czternastolatki zostaje znalezione na torach kolejowych. Mieszkańców miasteczka ogarnia panika. Samobójstwo? A może morderstwo? Sekcja zwłok wykazuje, że dziewczyna została zagazowana. Kto zabił? I co łączy zabójstwo na czternastolatce z samobójstwem nauczyciela WF-u?

Komisarz Maria Wern rozpoczyna śledztwo, ujawniając skomplikowane relacje rodzinne zamordowanej dziewczyny i stopniowo odkrywając wydarzenia, które doprowadziły do potwornej zbrodni...

W skandynawskich kryminałach zachwyca mnie kontrast sielskiego klimatu małych miasteczek i drastycznych zbrodni, jakie są w nich popełniane. Zaczytując się w Lackberg długo pozostawałam pod urokiem jej opowieści, w których świat zbrodni przeplatał się z codziennym życiem bohaterów: i tych stałych, którzy towarzyszyli czytelnikowi w każdym tomie, jak i tych, którzy pojawiali się wraz z nadejściem zbrodni. Z czasem jednak mój entuzjazm osłabł, gdyż wyczuwałam coraz mniej tej sielskości, a więcej czczego gadania... Nie traciłam jednak nadziei, że trafię na autora, który ponownie poruszy we mnie tę jedną, specyficzną nutę. Dziś mogę powiedzieć, że autorką tą jest Anna Jansson.

Anna Jansson jest szwedzką pisarką kryminałów i powieści dla dzieci. Karierę pisarską rozpoczęła w 1997 roku. Mimo, że wydaje jedną książkę rocznie, pracuje również na pół etatu w szpitalu jako pielęgniarka. Z opowieści pacjentów czerpie inspiracje do tworzonych przez siebie historii. W Polsce ukazały się do tej pory jej powieści dla dzieci o detektywie Emilu oraz kryminały: Ofiary z Martebo i Kruchy lód z serii powieści o komisarz Marii Wern. Cykl stał się kanwą dla miniserialu pod tytułem Maria Wern, emitowanego w Polsce na kanale Ale Kino.

Kruchy Lód jest jedną z tych powieści, które skrywają wiele tajemnic. Autorka odsłania je powoli i stopniowo, jakby chciała, by czytelnik smakował je wraz z przebiegiem historii. Darmo szukać tutaj dynamiki, to nie ten typ powieści. Anna Jansson się nie spieszy. Powoli snuje swoją opowieść, pozwalając poznać bohaterów, którzy w jej historii odegrają znaczące role. Nie uderza morderstwem zaraz na wstępie, jak ma to często miejsce w większości kryminałów. Pozwala czytelnikowi się nieco rozgrzać, rozejrzeć po okolicy i zorientować, z kim ma do czynienia. I właśnie wtedy, wśród spokojnego zimowego krajobrazu i codziennych trosk zwykłych ludzi, nagle pojawia się ciało. Zamordowana nastolatka. Zagazowana na śmierć. Porzucona na torach kolejowych. Sielski obraz szwedzkiej prowincji znika, ukazuje się inny obraz: miejsca zbrodni i osób, wśród których jest zaskakująco wielu podejrzanych...

W powieści Anny Jansson urzekł mnie nastrój, jaki tworzy czytana historia. Nie jest on stały, ale zmienia się wraz z wydarzeniami z kart powieści. Przez chwilę czuje się zapach starej plebanii, by po chwili poczuć na policzku lodowaty wiatr. Tak, Anna Jansson potrafi to doskonale odmalować. Nie każdy potrafi docenić taki klimat książki, wiem. Niektórym jest on niepotrzebny. Ja taki klimat uwielbiam i jeśli w książce go nie znajduję, jeśli jest zbyt surowo (jak np. w niedawno czytanej Laurze), nawet jeśli książka jest dobra, czegoś mi brakuje. Kolejnym atutem powieści Kruchy Lód jest uwaga, jaką autorka poświęca bohaterom i to wcale nie tym bohaterom najważniejszym. W tej książce wielką rolę odgrywają ludzkie uczucia i słabości, codzienne zmartwienia i relacje. Anna Jansson zadała sobie sporo trudu, żeby stworzyć dokładny obraz prowincjonalnego społeczeństwa, więc pozostaje mieć nadzieję, że czytelnicy to docenią.

Powieść Kruchy Lód polecam osobom, które gustują w klimatycznych i spokojnych kryminałach. Nie znajdzie się w niej szybkiej akcji i brawurowych pościgów za seryjnym mordercą. Jest za to doskonale nakreślona, spójna fabuła i zaskakujący finał, którego zupełnie się nie spodziewałam.

Za egzemplarz powieści dziękuję




12 komentarzy:

  1. Paulinie może się spodoba, ja bardzo rzadko czytam te skandynawskie. Lubię jednak szybszą akcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez wątpienia lektura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też w książkach przede wszystkim zwracam uwagę na klimat, który odpowiednio utrzymany, sprawia, że cała akcję przeżywamy razem z bohaterami. W tej pozycji klimat jest, więc i ja zapamiętam sobie tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moda na szwedzkie kryminały nie przemija :) Na pewno się skuszę w czasie przyszłym ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, nie mija :) I dobrze dla mnie :P

      Usuń
  5. To coś idealnego dla mnie! Właśnie tego szukałam. Jestem wielką fanką fantastyki, ale ostatnio postanowiłam, że trzeba spróbować czegoś nowego i trafiło na kryminały. Jeszcze ten skandynawski klimat... Nie czytałam jeszcze żadnej książki, który go posiada, ale z chęcią to zrobię, bo moje imię pochodzi właśnie ze Skandynawii. Muszę koniecznie znaleźć tę powieść.
    Pozdrawiam ;)
    http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam kryminały skandynawskie, wiec to na pewno książka dla mnie! Opis bardzo charakterystyczny dla tego typu powieści i już mi się podoba. Dodam do czekających w kolejce :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że czytamy podobne książki, więc dałam blog do obserwowanych :)

      Usuń