wtorek, 24 lutego 2015

200. David Nicholls MY

Kiedy pewnego dnia, żona zapowiada, że zamierza odejść, Douglas Petersen postanawia zrobić wszystko, by przekonać ją, że wciąż są dla siebie stworzeni. Decyduje się wykorzystać rodzinne wakacje, by odzyskać uczucia żony i szacunek dorastającego syna, z którym wyraźnie nie potrafi znaleźć wspólnego języka. Wynajmuje europejskie hotele, skrupulatnie planuje trasy i atrakcje, które mają zobaczyć. Czy plan idealny może się nie powieść? Okazuje się, że jak najbardziej...


David Nicholls jest aktorem, scenarzystą i autorem powieści. Największą popularność przyniosła mu powieść "Jeden dzień", która ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki w 2011 roku. Powieść My jest jednak moim pierwszym spotkaniem z autorem i nie mam porównania, jak wypada na tle innych pozycji w dorobku pisarza. Z żalem muszę przyznać, że książka nie spełniła moich oczekiwań. 

Podróż życia po całym kontynencie,  któż z nas o niej nie marzy? Z pewnością zamarzył Douglas Petersen, główny bohater i narrator powieści My. Intrygująca wyprawa, która miała scalić nieco potrzaskaną rodzinę w jedność. Szybko okazało się, że wszystko przebiega zupełnie inaczej, niż to sobie Douglas wymyślił. 

Powieść Davida Nicholsa jest nie tylko zapisem wyprawy życia, jaką ma podjąć rodzina Petersenów. To również wyprawa w głąb pamięci, którą odbywa Douglas. Mężczyzna wraca wspomnieniami do najwcześniejszych chwil swojego związku z żoną i do najistotniejszych chwil w ich wspólnym życiu. Życiu, które było nie mniej kręte, co naszkicowana w książce trasa ich wycieczki. Jest to swoisty rachunek sumienia, jaki Douglas odprawia, kiedy dowiaduje się, że żona zamierza od niego odejść. Mężczyzna nie traci jednak nadziei i wierzy, że wspólna wyprawa uratuje związek. 

My jest powieścią wielkich kontrastów, w której poważne refleksje, jakim oddaje się główny bohater, przeplatają się z wyśmienitym, nieco gorzkim humorem. Choć całość sprawia wrażenie bardzo dojrzałej i wyważonej, potrafi zaskoczyć nagłym zwrotem akcji i rozbawić do łez. Właśnie ten wyśmienity humor uważam za największy atut tej powieści, przyznaję, że ratował mnie przed odłożeniem lektury. Historia stworzona przez Davida Nichollsa w zamyśle miała być bardzo interesująca, ale autor nie wykorzystał jej potencjału. Momentami akcja zamiera i trudno opanować znudzenie, nie mówiąc już nawet o wyzwoleniu jakichś emocji. Niestety, nie nawiązałam "więzi" z tą książką, historia stworzona przez autora nie przemówiła do mnie i nie potrafiła zainteresować. Na szczęście dla mnie, jest to pozycja, która potrafi momentami bardzo solidnie rozbawić i tego się trzymam. 

Pod względem stylistyki powieści Davida Nichollsa niczego zarzucić nie można. Czyta się ją przyjemnie, lekko, choć wyraźnie da się zauważyć, że autor posługuje się dojrzałym językiem. Udało mu się również stworzyć interesujących i barwnych bohaterów, którzy dodają historii smaczku. Całość podzielona jest na krótkie rozdziały, 

Podsumowując: w moim przypadku powieść okazała się rozczarowaniem, czego bardzo żałuję. Nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, ani jakiegoś szczególnego zainteresowania. Równocześnie nie mogę jej odradzać, gdyż niewykluczone, że inni czytelnicy odnajdą w niej to, czego szukają. Jest dobrze napisana, bawi, wzbudza refleksje i podziw dla determinacji głównego bohatera. Musicie sami się przekonać, czy będzie dla  Was odpowiednią lekturą. 

dziękuję za egzemplarz wydawnictwu: 








9 komentarzy:

  1. Szkoda, że akcja staje w miejscu i brakuje emocji. Z ciekawości może przeczytam kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiadało się interesująco, ale skoro mówisz, że książka Cię rozczarowała to chyba sobie ją odpuszczę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie rozczarowała, liczyłam na więcej. :(

      Usuń
  3. "Jeden dzień" bardzo mi się podobał. Film na podstawie książki już trochę mniej. Może sięgnę kiedyś po "My":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę chciała przeczytać Jeden dzień, bo spotkałam się z pozytywnymi opiniami ;) Nie wiedziałam, że jest film!

      Usuń
  4. Mimo wszystko wskazałaś na wiele plusów, więc mam nadzieje, że ja odnajdę w niej potencjał. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio głośno o tej książce... na razie nie mam jej w planach ;)

    OdpowiedzUsuń