Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2014

100. Jodi Picoult TO CO ZOSTAŁO

W ostatnich dniach wyższa konieczność zmusiła mnie do zaniedbania bloga, jednak wcale nie próżnowałam, jeśli chodzi o lektury :) Odebrałam kilka wspaniałych paczuszek z wydawnictw, sama także dorzuciłam cosik na moją półeczkę, a wieczorami czytałam, czytałam, czytałam... Jedną z przeczytanych książek przedstawię Wam dzisiaj :)


Na tę powieść Jodi Picoult miałam ochotę od dawna, właściwie od chwili, gdy pojawiła się jej zapowiedź. Nie raz przekonałam się, że autorka celuje w trudne, gorące można rzec, tematy, sprawnie oplatając je fabułą powieści obyczajowej. Książki Picoult są wprost stworzone, by je czytać, a następnie o nich dyskutować i dzielić wrażeniami po lekturze z innymi czytelnikami. Dlatego wybrałyśmy tę powieść do omawiania na kolejnym spotkaniu Klubu z Kawą nad Książką w Kalwarii. 

Sage Singer nie może dojść do siebie po tragicznym wypadku, w wyniku którego jej matka zmarła, a ona sama została oszpecona. Stara się unikać ludzi, jednak decyduje się na udział w zajęciach, które mają pomóc uporać się z odejściem bliskiej osoby. Właśnie na terapii poznaje Josepha, starszego, sympatycznego pana, który staje się jej przyjacielem i powiernikiem. Sam także powierza jej swoje sekrety. Okazuje się, że w przeszłości Joseph był wysoko postawionym esesmanem, odpowiedzialnym za masowe mordy w obozach koncentracyjnych. Twierdzi, że nie ma prawa żyć i prosi Sage, jako żydówkę, aby pomogła mu umrzeć. Co zrobi kobieta? 

Wraz z lekturą tej książki pojawiło się wiele emocji, pytań i prób udzielenia na nie odpowiedzi. Wszyscy znamy brutalną rzeczywistość niemieckich obozów śmierci. Czy jesteśmy w stanie przebaczyć dokonanie takiej zbrodni? Czynów, od których włos jeży się na głowie? Czy mamy prawo rozliczać lub wybaczać, a może takie prawo mają tylko Ci, którzy ocaleli? Jak powinna wyglądać kara dla kogoś, kto ma na sumieniu tyle ludzkich istnień, tyle upodleń, bólu, krwi i łez? Tych pytań jest tak wiele, że aż momentami kręci się w głowie...

Jodi Picoult kolejny raz udowodniła, że znakomicie jej wychodzi podkreślanie dylematów moralnych. W To, co zostało poznajemy nie tylko losy Sage i Josepha, ale również cofamy się do czasów drugiej wojny światowej i towarzyszymy młodziutkiej Mince, babci Sage, której dopiero co rozkwitające życie zderza się z okrucieństwem wojny i ludzką nienawiścią. Obserwujemy, jak usiłuje przetrwać, traci po kolei swoich bliskich, aż w końcu ląduje w Oświęcimiu. Jej gehenna trwa, ale dziewczyna ma coś, co trzyma ją przy życiu, co pomaga przetrwać. To notes z pisaną przez nią historią o potworze. Czy wymyślając tę historyjkę, mogła przypuszczać, że potwór czai się bliżej niż sądzi?

To co zostało to poruszająca i pełna emocji powieść, myślę, że jedna z lepszych napisanych przez Picoult. Lekkie pióro autorki podkreśla ogrom tragedii jaka dokonała się w przeszłości, dzięki tej lekkości widzimy, że to nie historia z kart książek, to historia napisana przez życie i przez ludzi. Stała się udziałem milionów, a my powinniśmy o tym pamiętać. Bo to, co się wydarzyło podczas drugiej wojny światowej, to zostało w nas - ludziach - już na zawsze... 

Za możliwość przeczytania dziękuję: 




sobota, 17 sierpnia 2013

44. Jodi Picoult DRUGIE SPOJRZENIE



Muszę przyznać, że kiedy wyczytałam, o czym jest ta książka, w pierwszej chwili poczułam rozdrażnienie. No, bo gdzież pisarka, która porusza w swoich dziełach problemy takie jak oddawanie szpiku czy zespół aspergera, bierze się za mistycyzm i umieszcza w swojej powieści duchy? Lubię mieć poukładane i jak ktoś pisze o poważnych rzeczach to niech pisze o poważnych, a jeśli o duchach to niech się duchów trzyma. :)
Mimo to zwalczyłam irytację i wzięłam się za czytanie, bo panią Picoult lubię, a nawet nie tyle ją samą, co jej styl pisania...

I bardzo dobrze, że nie rzuciłam książką w kąt, bo Drugie Spojrzenie okazało się powieścią ciekawą, wciągającą, taką co to z zapartym tchem i w późną noc.

Comtosook, małe miasteczko w stanie Vermont. Firma dewoloperska odkupuje od Spencera Pika tereny, na których chce zbudować centrum handlowe. Miejscowe plemię Indian Abenaki sprzeciwia się budowie, twierdząc, że jest to miejsce pochówku ich przodków. Mimo to inwestycja rusza. Wkrótce miasteczko staje się świadkiem dziwnych wydarzeń: deszczu z płatków róż, zamarzania ziemi w środku lata, zmiany smaku gotowanych potraw, wszechobecnych aromatów kwiatów i owoców. Mieszkającą w miasteczku siostrę odwiedza Ross Wakeman, łowca duchów, który chce nawiązać kontakt z tragicznie zmarłą narzeczoną. Zostaje zatrudniony, by udowodnić... że na terenie budowy nie ma duchów.Podczas pracy poznaje tajemniczą Lię. Zauroczony kobietą Ross odkryje tajemnice z odległej przeszłości.

Ciężko mi zrecenzować tę powieść w taki sposób, żeby nie zdradzić zbyt wiele. Jest to książka idealna dla czytelnika, który lubi głęboko skrywane tajemnice odkrywane krok po kroku. Powieść jest podzielona na trzy części: akcja pierwszej i trzeciej dzieje się w czasach teraźniejszych, a środkowa część to nawiązanie do czasów odległych i poniekąd naprowadzenie czytelnika na wytłumaczenie niektórych zagadek.

Mistycyzm, który tak mnie denerwował, okazał się pomysłem bardzo trafionym. Książka stała się klimatyczna i naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić tej historii inaczej opowiedzianej. Autorka bardzo udanie oparła fabułę na eugenice, o której nie miałam pojęcia. Dotąd przypuszczałam, że jedynymi "osobami" eksperymentującymi z płodnością ludzką i czynnikiem narodzin byli hitlerowcy. Dzięki tej powieści już wiem, że nie.

Może jest trochę zbyt wybujała, bajkowa i mistyczna, ale to i tak bardzo dobra książka. Lekkie pióro Jodi Picoult wciąż w formie :)

Moja ocena 8/10

jodi-picoult.pl




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

13. Jodi Picoult JESIEŃ CUDÓW

Moja przyjaźń z Jodi Picoult osiągnęła już ten etap, że gdy widzę na bibliotecznej półce powieść tej autorki, bez zastanowienia dokładam ją na swoją kupkę. Już wiem, że ten styl pisania mi odpowiada i że spotkanie z książką sprawi mi przyjemność. Przy Jesieni cudów było podobnie...

Mała Faith White jest świadkiem, jak matka przyłapuje ojca w sypialni z inną kobietą. Dla dziewczynki jest to bardzo traumatyczne przeżycie, szczególnie że wszystko kończy się wyprowadzką ojca i rozwodem. Dziewczynka zamyka się w sobie, a po jakimś czasie swoją uwagę kieruje w stronę wymyślonej przyjaciółki. Zaniepokojona matka zabiera dziecko do psychologa, jednak nic nie wskazuje na zaburzenia psychiatryczne. Niespodziewanie Faith zwierza się, że jej przyjaciółką jest Bóg, wkrótce dziewczynka dokonuje uzdrowienia, a na jej ciele pojawiają się stygmaty... Od tego momentu dziewczynka i jej rodzina stają się źródłem ataków i zainteresowania mediów, dostojników kościelnych i fanatyków religijnych. Matka  choć wierzy Faith - jak tylko może stara się chronić córkę i udowadniać, że to tylko zwykła mała dziewczynka... Niespodziewanie ojciec dziecka wnosi sprawę o przyznanie mu wyłącznych praw rodzicielskich, argumentując że matka może stanowić dla Faith zagrożenie. Pozbawiony skrupułów prawnik zamierza udowodnić, że "przypadłości" dziewczynki zostały wywołane przez cierpiącą na zespół Munchausena matkę...

Autorka porusza kolejny trudny i kontrowersyjny temat. Opowieść o dziewczynce, która widzi i rozmawia z Bogiem, uzdrawia i przeżywa ból ran Chrystusa niektórzy od razu wsuną między bajki. Przyznaję, że zanim zaczęłam pisać recenzję, wyszukałam w Google, co inni sądzą na jej temat. Nie byłam zdziwiona tym, że większość recenzentów określa książkę jako stek bzdur...
Ale ja nie jestem większością i rzadko sugeruję się czyimś zdaniem. :)
Po prostu byłam ciekawa  na ile moje odczucia pokryją się z odczuciami innych...

Odsuwam na bok wątpliwości i pytania w rodzaju "czy to jest możliwe" i skupiam się na treści i przesłaniu książki. Czuję ogrom uczuć i emocji jakie targają bohaterami. Dostrzegam ich słabości i cierpienie, które chcą przejąć nad nimi władzę. Widzę przemianę, jaka w nich następuje, jak prostują kark i uczą się żyć i myśleć inaczej... Płaczę z nimi, śmieję się i odczuwam ulgę. Nie kwestionuję i nie narzucam swojego zdania, krzycząc "niemożliwe, nie może być..."

Tak naprawdę nie jest to książka o cudzie... to opowieść o życiu i o tym, co ono nam niesie i jak możemy sobie z tym darem losu poradzić.
Zdrada, rozpad rodziny, płacz dziecka, samotność, depresja... czyż to nie samo życie?
Matka, która pragnie dla swojej córki normalności, media które zmieniają ludzkie życie w piekło, rodzic który walczy o opiekę nad swoim dzieckiem? Dziecko, które pragnie być kochane...

Czy to są rzeczywiście bzdury, czy raczej opowieść prosto z życia?
Lekkie pióro i przeskoki w akcji, które pomagają mi zajrzeć w zakamarek umysłu niemal każdego bohatera.
Dla mnie bardzo dobra książka.

Moja ocena 8/10

empik.com






wtorek, 12 lutego 2013

1.Jodi Picoult W NASZYM DOMU

Do tej pory dwa razy miałam przyjemność czytać powieść Jodi Picoult. Piszę miałam przyjemność, gdyż rzeczywiście książki tej autorki, choć poruszają bardzo trudne tematy, są dla mnie czystą przyjemnością. czasem przyjemnością przez łzy, gdy nie mogę ich powstrzymać. Autorka potrafi poruszyć w człowieku uczucia, nie da się temu zaprzeczyć, ale cenię ją (i lubię) przede wszystkim dlatego, że przedstawia temat z każdej perspektywy...

"W naszym domu" jest bardzo obszerną, ponad sześćset stronnicową opowieścią o cierpiącym na zespół Aspergera Jacobie a także o jego rodzinie: mamie, bracie, nawet w pewnym stopniu o ojcu, który nie udźwignął ciężaru odpowiedzialności i odszedł... Celowo piszę że to opowieść o rodzinie, a nie tylko o chorym chłopcu. Już sam tytuł wskazuje, że więzi i atmosfera panująca w domu tej rodziny będą bardzo kluczowe.

Jacob jest wielkim pasjonatem kryminalistyki. Namiętnie ogląda serial kryminalny, w domu przedstawia adaptacje morderstw, zjawia się także na miejscach przestępstw i instruuje policjantów co i jak mają robić. A że jest ponad przeciętnie inteligentny, zna się na rzeczy i wie co mówi, wzbudza zainteresowanie policji. Gdy niespodziewanie ginie prywatna instruktorka umiejętności społecznych Jacoba, chłopak zostaje oskarżony o morderstwo...

Według mnie już sama fabuła jest interesująca, szczególnie dla kogoś kto lubi zagadki jak ja. Jednak mamy do czynienia nie tylko z dobrze napisaną powieścią, ale także z wieloma informacjami na temat autyzmu, zespołu Aspergera. Bardzo pięknie zobrazowane są na kartkach tej książki emocje: matki, która walczy o każdy normalny dzień swojego dziecka, brata: który mimo że kilka lat młodszy musi przejąć opiekę i rolę starszego, podporządkowując swoje życie chorobie brata, a także przede wszystkim Jacoba, któremu cały świat wydaje się tak dosłowny i oczywisty.

No, dobra żeby nie było, że tylko słodzę: zakończenie mnie trochę rozczarowało. Było jakieś takie ... za szybkie :) Jakby autorce na koniec brakło energii i chciała jak najszybciej skończyć pisanie :)

Moja ocena 8/10

merlin. pl