sobota, 30 stycznia 2016

281. Renata Kosin SEKRET ZEGARMISTRZA

Tajemnice, tajemnice i jeszcze trochę więcej tajemnic - to znajdujemy w nowej powieści Renaty Kosin. Plus kawałek dobrej, napisanej bardzo przyjemnym piórem literatury. 

Stare pudełko po czekoladkach skrywa rodzinne tajemnice. Podobnie, jak kaflowy piec w starej pracowni zegarmistrzowskiej dziadka Ignacego. Co ukaże tajemniczy, napalony dziennik? Dlaczego ktoś usiłował go zniszczyć? Lena nie zamierza pozostawić tej zagadki nierozwiązaną. Wraz z córką i nowo poznaną przyjaciółką zagłębia się w odległą historię własnej rodziny i poznaje postać Emilie de Fleury. Czy arystokratka o francuzkobrzmiącym nazwisku jest powiązana z jej rodziną? Pytania i zagadki nie mają końca, odpowiedzi po kolei wskakują na swoje miejsce. Komuś jednak bardzo zależy, aby rodzinne tajemnice nie zostały rozwiązane, a kobietom grozi niebezpieczeństwo...

Jeśli szukacie powieści, która wręcz kipi od nagromadzonych tajemnic - trafiliście idealnie. Renata Kosin zabiera swoich czytelników w podróż na Podlasie, gdzie stoi stary malowniczy dworek. Z łatwością wyobrazicie sobie jego skrzypiące drewniane podłogi i kaflowe piece, o które przyjemnie się oprzeć w zimowe wieczory. To miejsce musi skrywać jakieś tajemnice, odległe, skrzętnie ukryte i na wpół zapomniane sekrety rodzinne. Cały worek sekretów. Pewnego dnia "worek" ten trafia w ręce Leny, a ta nie waha się ich uwolnić. Teraz pozostaje tylko pozbierać fragmenty układanki i umieścić je we właściwym miejscu. Znaleźć odpowiedzi na pytania, co wydaje się bardzo trudne, z racji iż zostały one pogrzebane w przeszłości. 

Pomagając Lenie i jej bliskim w rozwiązywaniu zagadek, zagłębicie się w interesującą i fascynującą rodzinną historię. Poznacie ludzkie dramaty i słabostki. Sama bohaterka musi zmierzyć się z przeszłością, ale nie tylko tą najodleglejszą. Obejmie dorosłym spojrzeniem relacje panujące we własnej rodzinie, inaczej popatrzy na rodziców i ukochanych dziadków, zrozumie, że nie wszystko jest takim, jakim może się wydawać...

Powieść Renaty Kosin jest napisana pięknym, harmonijnym językiem. Wydaje się wręcz skąpana w niezwykłym klimacie Podlasia, ten nastrój potęgują jeszcze tajemnice, w których tonie cała ta opowieść. Sekret Zegarmistrza jest historią, przy której nie sposób się nudzić, ponieważ na światło dzienne wciąż wychodzą nowe szczegóły i zagadki. Interesujący bohaterowie oraz subtelne poczucie humoru autorki dodają opowieści smaczku. Lubicie tajemnice? Wobec tego książka zdaje się czekać właśnie na Was!



poniedziałek, 25 stycznia 2016

280. Jane Shemilt ZANIM ZNIKNĘŁA

Motyw tajemniczego zniknięcia młodej dziewczyny w literaturze i kinie pojawił się już nie raz i z pewnością do najświeższych pomysłów się nie zalicza. A jednak Jane Shemilt przekonała mnie swoją historią i sprawiła, że śledziłam ją z wypiekami na twarzy. 

To była zwyczajna, spokojna rodzina. Ojciec - ceniony neurochirurg, matka - lekarka w niewielkiej przychodni oraz trójka dzieci: dwaj starsi bliźniacy i wkraczająca w okres dojrzewania nastolatka. Obrazu dopełniał nieco podstarzały, ale bardzo sympatyczny pies. Życie rodziny biegło utartym torem, a przynajmniej tak zawsze wydawało się Jennifer. Dopóki pewnej nocy piętnastoletnia Naomi nie zniknęła niczym przysłowiowy kamień w wodę. Prowadzone śledztwo nie naprowadziło na żaden ślad dziewczynki, stopniowo ujawniało jednak niepokojące szczegóły dotyczące całej rodziny. Jennifer zrozumiała, że jej bliscy nie byli tak idealni i szczęśliwi, jak do tej pory myślała...

Jane Shemilt znalazła swój własny sposób na przedstawienie znanego już w literaturze i kinie motywu zaginionej dziewczyny. Nie ukazała sprawy zaginięcia z perspektywy policjantów i prowadzonego przez nich śledztwa, ale pozwoliła czytelnikowi zagłębić się w psychikę matki. Matki, która w długą noc oczekuje powrotu swojej nastoletniej córki, ukłuta pierwszymi igiełkami niepokoju alarmuje bliskich i służby policyjne, a następnie szuka swojego dziecka i jakichkolwiek informacji, które mogłyby naprowadzić policję i ją samą na ślad zaginionej. I stopniowo, krok po kroczku, na nowo poznaje ukochaną córkę, która nie do końca jest taką, za jaką chciała uchodzić. Podobnie, jak i cała rodzina. To trudna lekcja dla bohaterki powieści Zanim zniknęła. 

Akcja książki trafia do czytelnika na dwóch płaszczyznach. Autorka skupia się na dwóch okresach z życia Jennifer. Opisuje ostatnie dni przed zniknięciem dziewczynki, a także godziny, dni, tygodnie i miesiące następujące po nocy, kiedy nie wróciła do domu, by po chwili przenieść się w zupełnie inne miejsce i czas, gdy zrozpaczona ale nie pozbawiona nadziei matka dochodzi do siebie. Dla Jennifer śledztwo nigdy się nie zakończyło, wciąż próbuje składać ze sobą różne fakty i natrafić na ślad nastolatki. 

Powieść Zanim zniknęła nie jest pozbawiona niedoskonałości. Momentami wydaje się bardzo chaotyczna, momentami akcja zamiera, a refleksje nieszczęśliwej matki i jej rozpamiętywanie bardziej i mniej ważnych szczegółów stają się nużące. Niemniej autorka na tyle sprawnie pokierowała fabułą, że właściwie co rusz wychodzą na jaw nowe fakty i zostają odkryte kolejne tajemnice. To sprawia, że książka okazuje się bardzo emocjonująca i zaskakująca, trzyma czytelnika w napięciu i powoduje, że trudno ją odłożyć. Wielkim atutem okazuje się także zakończenie, które nadaje tej historii szczególnego charakteru. To nie tylko thriller, to również sprawnie nakreślona powieść psychologiczna, odsłaniająca skomplikowane relacje rodzinne i pokazująca, co może się wydarzyć, jeśli przestaniemy zauważać naszych bliskich. Polecam miłośnikom thrillerów psychologicznych i emocjonujących zagadek kryminalnych, w których aż gęsto od tajemnic!



środa, 20 stycznia 2016

279. Iwona Kienzler UWODZICIELKI SKANDALISTKI I SEKSBOMBY PRL

PRL - okres powszechnie uznawany za szary i ponury, miał swoje barwne motyle. Piękne, seksowne i bardzo zdolne polskie artystki uprzyjemniały niełatwe czasy, a ich obfitujące w romanse i dramaty życiorysy częstokroć przypominały gotowy scenariusz filmowy.

Nie ukrywam, że lubię zatopić się w świecie historii, poznawać obyczajność i zdarzenia minionych epok. Tym większą niespodzianką jest dla mnie informacja, że Iwona Kienzler jest autorką około osiemdziesięciu publikacji z tej dziedziny i już teraz mogę zapewnić, że z częścią tych książek na pewno się zapoznam. Publikacja, o której dziś mowa: Uwodzicielki skandalistki i seksbomby PRL jest odpowiedzią na wciąż rosnące zainteresowanie tym okresem i nostalgię, jaką budzi on w wielu Polakach. Powszechnie uznawany za ponury i niełatwy, również miał swoje jasne strony. Jasne, a nawet i błyszczące, gdyby wziąć pod uwagę bogactwo kreacji niektórych polskich artystek. 

Osiem Polek, mniej lub bardziej urodziwych, wybitnie utalentowanych i kochanych przez szerokie rzesze fanów, nie tylko w kraju. Na tle innych rodzimych gwiazd te jaśniały najmocniej, uwagę zwracały nie tylko urodą i umiejętnościami, ale także seksapilem i niekoniecznie grzecznym podejściem do życia. Jak na prawdziwe gwiazdy przystało, pozwalały sobie na mniejsze lub większe grzeszki, wikłały się w romanse, miłostki i pochopne małżeństwa, które niekoniecznie niosły im szczęście i powodzenie w życiu zawodowym. Dziś bezsprzecznie zdobiłyby okładki i strony tabloidów, w dawniejszych czasach miały więcej swobody i łatwiej im było ukryć swoje postępki. 

Nina Andrycz, Kalina Jędrusik, Agnieszka Osiecka, Elżbieta Czyżewska, Barbara Kwiatkowska-Lass, Ewa Krzyżewska, Teresa Tuszyńska i Violetta Villas - to nazwiska, które nawet dziś wzbudzają wiele emocji, choć od momentu, gdy ich gwiazda świeciła najmocniej, minęło już wiele lat. Nieprzypadkowo to właśnie te postaci zostały ujęte przez Iwonę Kienzler w rzeczonej publikacji. Wszystkie wymienione panie, jak na tamte czasy, wyraźnie wymykały się schematom, miały określone priorytety i cele, nie wstydziły się kochać i pożądać, wikłając się w kolejne związki, małżeństwa i romanse. Nieobcy był im alkohol i inne używki. Niestety zdarzało się, że zaprzepaszczały swoje szanse na wielkie światowe kariery. Dzięki książce Iwony Kienzler możemy spotkać te nietuzinkowe osoby i towarzyszyć im od najwcześniejszych lat życia, poprzez pierwsze gwiazdorskie szlify aż po chwilę, gdy sława lub też życie gaśnie. To również dobra okazja, by zajrzeć na ówczesne plany filmowe, sceny teatrów i estrady, dowiedzieć się, jak bawili się Prl-owscy celebryci. Osobiście wykorzystałam tę publikację, aby przygotować sobie listę znanych i cenionych polskich filmów, w których występowały wymienione gwiazdy.

Nie tylko gwiazdy, ale również kobiety, matki, żony i kochanki. Dzięki książce Uwodzicielki skandalistki i seksbomby PRL mamy okazję poznać każde oblicze naszych pięknych artystek. Znamy je ze sceny, znamy z telewizji, utworów, a nawet ze stron gazet, pora poznać je jako przedstawicielki płci pięknej i odrębne jednostki. Większość rozdziałów poprzedza zdjęcie danej gwiazdy, dzięki czemu można przekonać się, czym czyniła tak wielkie wrażenie. Publikacja jest bardzo zajmująca i ciekawa, czyta się ją lekko, jak powieść. Mały minus za kilka opuszczonych zaimków, ale i tak bardzo polecam :)




niedziela, 17 stycznia 2016

278. Karolina Wilczyńska STACJA JAGODNO: MARZENIA SZYTE NA MIARĘ

Po kilkumiesięcznej przerwie ponownie wysiadłam na urokliwej stacji w Jagodnie. Wraz z Tamarą i Marysią odwiedziłam przytulny domek babci Róży, spotkałam się z mrukliwym Łukaszem i poznałam wielu nowych bohaterów i kolejne piękne i tajemnicze miejsca. 

Tamara i Marysia powracają do sił po pełnym zawirowań okresie, równocześnie starając się otoczyć opieką dochodzącą do zdrowia babcię Różę. Chętnie przebywają w małym domku w Borowej, co nie spotyka się z zadowoleniem doktor Ewy. Starsza kobieta czuje, że córka i wnuczka oddalają się od niej, towarzyszy jej uczucie niesprawiedliwości. Sama coraz częściej wraca myślami do Róży, jednak nie zdradza przed córką, że kiedyś się znały. Tymczasem podczas jednego z pobytów na wsi Marysia odkrywa w głębi lasu tajemniczy dworek. Kto w nim mieszka? I czy doktor Ewa zdobędzie się w końcu na odwagę, by przyznać, kim dla niej jest babcia Róża? 

Marzenia szyte na miarę to obowiązkowa pozycja dla czytelników, którzy zasmakowali w klimatycznej opowieści o małym domku w Borowej oraz jego stałych i tymczasowych mieszkankach. W drugiej odsłonie cyklu Karolina Wilczyńska odsłania część tajemnic, w ich miejsce prezentując czytelnikom kolejne. Mała osada w Górach Świętokrzyskich kryje miejsca jeszcze przez nas niezbadane. Tajemnicze i zamieszkane przez nie mniej tajemnicze osoby. Poznajemy nowych bohaterów, odkrywamy kolejne rodzinne sekrety i dramaty. 

Podczas lektury nadal towarzyszymy głównym bohaterkom, które starają się poukładać swoje życie i odbudować rodzinne więzi. Tym razem jednak autorka pozwala nam spędzić znacznie więcej czasu w samym Jagodnie. Nie będzie spokojnie i wesoło, a przynajmniej nie zawsze. Sielska i spokojna wieś kryje w sobie ludzkie dramaty. Karolina Wilczyńska z dużą starannością odmalowuje dla nas skomplikowane relacje rodzinne. Stworzony przez nią obraz aż buzuje od emocji, czytelnikowi trudno przejść obojętnie wobec poznawanej historii i jej bohaterów. Jak odmiennie na tle tej rodziny prezentuje się spokojny i ciepły domek babci Róży! Aż chce się przekroczyć jego próg, ogrzać dłonie przy buzującym w piecu ogniu lub zasiąść w cieniu owocowych drzew i wypić filiżankę herbaty!

W Marzeniach szytych na miarę jest klimatycznie, tajemniczo i życiowo. Nie brakuje w tej historii ani losowych zawirowań, ani optymizmu i ciepła. Wszystko to opisane bardzo ładnym, płynnym językiem, dzięki któremu lektura książki staje się prawdziwą przyjemnością. Karolina Wilczyńska wykazuje duży talent w tworzeniu historii obyczajowych nacechowanych głębszymi refleksjami, a jednak prostych i lekkich w odbiorze. Świetnie oddaje charakter miejsca i bohaterów, których stworzyła, doskonale balansuje pomiędzy bajkową, sielską otoczką a realnym scenariuszem życia. Po lekturze pierwszej części byłam zadowolona, po poznaniu kolejnej odsłony jestem oczarowana i już nie mogę się doczekać następnych! 




poniedziałek, 11 stycznia 2016

277. Jan Brzechwa STO BAJEK ilust. Ewa Podleś

Jana Brzechwy nikomu przedstawiać nie trzeba, jego wiersze towarzyszą nam od najwcześniejszych lat życia. Kaczka - Dziwaczka, Na straganie, Samochwała czy Leń zaliczają się do kanonu najbardziej znanych polskich utworów dla dzieci. Piękne wydanie Stu Bajek z ilustracjami Ewy Podleś to niebywała gratka, by przypomnieć sobie te i wiele innych wierszyków. 

Dzieci uwielbiają wierszyki, ponieważ zazwyczaj są krótkie, dźwięczne, wesołe i przyjemnie rymowane. Wręcz stworzone, by wpaść do dziecięcego uszka i pozostać w pamięci na troszkę dłużej. Wiersze są idealnym sposobem, by ćwiczyć pamięć i rytmy. Wybór utworów wierszowanych dla najmłodszych jest niezwykle rozległy, a te stworzone przez Jana Brzechwę zaliczają się do najulubieńszych. Któż z nas nie pamięta z dzieciństwa przygód Kaczki Dziwaczki, tłumaczeń Lenia czy dyskusji, które wywiązały się pomiędzy warzywami Na straganie? Nasze dzieci również z chęcią poznają te barwne i sympatyczne wierszyki, będą je recytować, a nawet śpiewać, jeśli poznają ich muzyczne odpowiedniki. 

Sto Bajek Jana Brzechwy to publikacja oferowana  przez Wydawnictwo Skrzat, a dla mnie już to stanowi gwarancję pięknego i starannego przygotowania książki. Tym razem również czuję się usatysfakcjonowana, szczególnie, że w zbiorze znajduje się aż sto wierszowanych bajek, o różnej długości i tematyce, co pozwala mi dopasować lekturę do upodobań i "humorków" mojego dziecka. A muszę przyznać, że ta książeczka od razu podbiła serduszko Milenki. To nie było dla niej pierwsze spotkanie z twórczością Jana Brzechwy, ponieważ mamy już w domu i duże i małe książeczki z jego wierszykami. Ale nigdy wcześniej nie zetknęłam się z książką, w której jest aż sto wierszyków Brzechwy! Niech dowodem na zainteresowanie Milenki będzie fakt, że przez cały grudzień książka ta towarzyszyła nam przy wieczornej lekturze dzień w dzień. A w ciągu dnia małe łapki i małe oczka tak pilnowały księgi, że matka nie była w stanie napisać recenzji!

Na uwagę zasługuje fakt, że w zbiorze znajdują się zarówno te najsłynniejsze bajki, jak i te mniej znane. Przyznaję, że chociaż mgliście je kojarzyłam, nie miałam pojęcia, że one również są autorstwa Jana Brzechwy. Przez to lektura Stu Bajek okazała się nie tylko wielką przyjemnością dla Milenki, ale także moją podróżą do lat dzieciństwa. Przypomniałam sobie wiele utworów, które gdzieś tam tkwiły na dnie pamięci, ale zostały przyłożone bardziej popularnymi bajkami.



W przypadku tej publikacji Wydawnictwo postawiło na prostotę, na czym książka absolutnie nie traci. Posiada ona barwną twardą oprawę z lakierowanymi elementami. W środku znajdują się piękne ilustracje autorstwa Ewy Podleś. Nie jest ich wiele, zdobią tylko niektóre strony. Kolorowym uzupełnieniem są tytuły bajek stworzone jakby z rozsypanych literek. Wygląda to bardzo oryginalnie i zabawnie. 

Mam wrażenie, że takich wierszyków polecać nie trzeba, to bądź co bądź klasyka literatury dziecięcej. Jednak z pewnością warto zachęcić do lektury podobnych utworów, które nierzadko towarzyszą pierwszemu spotkaniu dziecka z literaturą i odpowiednio dobrane potrafią skutecznie zachęcić do poznania kolejnych książek. Polecam również to konkretne wydanie, ponieważ jest naprawdę piękne, poszczególne wierszyki zostały posegregowane tematycznie, a uzupełniające je ilustrację żywo oddziałują na wyobraźnię  malucha.

Dziękuję:

 Do kupienia: Klik

ISBN: 978-83-7915-291-9
Format: 165x240 mm
Objętość: 248 str.
Oprawa: twarda
Pierwsze wydanie: 2015


niedziela, 10 stycznia 2016

276. Liza Marklund ŻELAZNA KREW

Liza Marklund zalicza się do najpopularniejszych szwedzkich autorek powieści kryminalnych i jest laureatką wielu międzynarodowych nagród. Sławę przyniosła jej seria, której bohaterką jest dziennikarka Annika Bengtzon. Żelazna krew jest jedenastym i równocześnie ostatnim spotkaniem z tą bohaterką.

Annika Bengtzon powraca do niewyjaśnionych śledztw sprzed lat. Jednym z nich jest zabójstwo młodej dziewczyny, do której zabicia przyznał się seryjny morderca. Annika jest przekonana, że prawdziwy sprawca wciąż pozostaje na wolności i chce doprowadzić go przed sąd. W tym samym czasie w tajemniczych okolicznościach znika młodsza siostra Anniki, Birgitta. Okazuje się, że porywacze są powiązani ze sprawą sprzed lat.

W ostatniej odsłonie cyklu o dziennikarce Kvallspresen Liza Marklund kolejny raz potwierdza swój wielki talent i zdolność do tworzenia historii dynamicznych, zaskakujących i tajemniczych. Główną osią powieści staje się śledztwo dotyczące morderstwa z przed lat, jednak bardzo wiele uwagi autorka poświęca także osobistym sprawom swojej bohaterki i jej relacjom rodzinnym. Żelazna krew jest jedenastą i ostatnią odsłoną cyklu z Anniką Bengtzon, zatem naturalną rzeczą jest, że w tym tomie znajduje się miejsce na wyjaśnienie niedopowiedzeń z poprzednich książek i rozliczenie z przeszłością. Sama Annika musi zmierzyć się z uczuciami, jakimi darzy siostrę i matkę, jak również powrócić do dramatycznych wydarzeń sprzed lat, kiedy zabiła człowieka.


Żelazna krew wzbudza w czytelnikach Marklund mieszane uczucia, z jednej strony powieść tak wyczekiwana i upragniona, z drugiej: przykro pożegnać się z bohaterami, których poznawało się przez dziesięć poprzednich tomów. Sama autorka robi wszystko, by moment pożegnania jeszcze utrudnić, przedstawia skomplikowaną i zagmatwaną zagadkę kryminalną, której korzenie sięgają odległej przeszłości. Tak naprawdę calutka powieść Żelazna krew nawiązuje do przeszłości, do nierozwiązanych spraw kryminalnych, do młodości Anniki i dramatycznych wydarzeń, które stały się udziałem jej rodziny, do trudnych relacji z rodziną. Zupełnie jakby pisząc tę książkę Liza Marklund dała się ponieść nostalgii związanej z ostatnim spotkaniem z wykreowaną przez siebie bohaterką i odczuwała silną potrzebę nawiązywania do tego, co już było. 

Jaką powieścią jest Żelazna krew? Dynamiczną i emocjonującą. Wzbudza w czytelniku ciekawość i nie pozwala odłożyć lektury. Nieco chaotyczną, momentami można się pogubić w tym kto zabił, kto rzekomo miał zabić i kto chciał zabić. Dla  osób, które nie zapoznały się z poprzednimi częściami cyklu nawiązania do historii z przeszłości mogą się wydać zagmatwane. Rozczarowuje nieco zakończenie, jakieś takie prędkie, płytkie, zbyt pospieszne. 

Jeśli nie znacie jeszcze twórczości Lizy Marklund i chcecie to nadrobić, zachęcam Was do sięgnięcia po serię z Anniką Begtzon i zapoznanie się kolejno z wszystkimi jedenastoma tomami. Dzięki temu lepiej poznacie tę nietuzinkową bohaterkę, dowiecie się, jakie wydarzenia ukształtowały jej osobowość. Jedenasty tom cyklu Żelazna Krew można oczywiście czytać odrębnie, podobnie jak każdy z pozostałych dziesięciu, niemniej nie mam wątpliwości, że najlepiej będzie po kolei, nie na wyrywki. Polecam!

Dziękuję: 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

275. A. Haska, J. Stachowicz BEZLITOSNE Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego

Morderstwa, kradzieże, oszustwa - nie ma przestępstwa, w którym przedstawicielki płci pięknej nie celowałyby na równi z mężczyznami. Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz zapraszają nas na spotkanie z najbardziej wyrachowanymi kobietami dwudziestolecia międzywojennego...


Ten okres był dla Polski doprawdy wyjątkowy, powoli budowała się niepodległość, zachodziły ważne przemiany polityczne  i gospodarcze. Kobiety pragnęły emancypacji, dążyły do tego, by się kształcić i zajmować znaczące stanowiska zawodowe. Nie pominęły także bardziej niecnych profesji, prasa brukowa z zapałem informowała spragnione wrażeń społeczeństwo o napadach, morderstwach i kradzieżach, w które zamieszane były bezduszne przedstawicielki płci pięknej. Wspomniany czas zazwyczaj jest utożsamiany ze zbrodnią popełnioną przez piękną Ritę Gorgonową, jednakże wachlarz rodzimych przestępczyń okazuje się znacznie bardziej imponujący. Ilość występków, w których swój udział miały panie przyprawia wręcz o zawrót głowy. 

Morderstwa, napady, kradzieże, handel żywym towarem - właściwie trudno jest znaleźć sferę przestępczą, w którą nie angażowałyby się kobiety. Przedstawicielki płci pięknej, zazwyczaj utożsamiane z delikatną, wrażliwą naturą, masowo udowadniały, że posiadają wprost krwiożerczy instynkt i potrafią okazać się bezlitosnymi. Na kartach swojej publikacji Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz przytaczają zaskakująco wiele przypadków, w których kobiety wstępowały na kryminalną ścieżkę. Znajdziemy tutaj rozdziały poświęcone najbardziej znanym ówczesnym przestępczyniom, prostytutkom, służącym, oszustkom, tym, które na drogę występku wyszły jednokrotnie, by następnie odpokutować swoje winy, jak i tym, które w swym fachu stały się profesjonalistkami. Nie zabrakło także rozdziału poświęconego tym paniom, które stały po stronie prawa: policjantkom i prawniczkom. 

Całość uzupełnia wiele interesujących fotografii i wycinków z gazet, co jeszcze lepiej oddaje nastroje panujące wśród społeczeństwa, jak i sytuację w kraju. Przytaczane historie są niezwykle różnorodne, od klasycznych dramatów związanych z miłością i zdradą, po wyrachowane i starannie zaplanowane morderstwa. Podczas lektury można wyraźnie zauważyć, że autorzy książki podeszli do niektórych aspektów z humorem. Przykładowo doskonale odmalowali niektóre przerysowane motywy zbrodni lub nieudolne działania ówczesnych władz. 

Bezlitosne znacząco różnią się od innej pozycji dotyczącej przestępczyń tamtego okresu, jaką miałam przeczytać, mianowicie Upadłych dam Kamila Janickiego. Janicki skupił się na zaledwie kilku ważniejszych personach, na to miejsce poświęcając im naprawdę wiele uwagi i rozpatrując ich sprawy od początku po finał. Dzisiejsza publikacja nie sprowadza się do najbardziej znanych przestępczyń, przytacza multum przypadków odpowiadających danym kategoriom. Część jest opisana dosyć szczegółowo, inne to zaledwie wzmianki. Mocną stroną niniejszej książki jest to, że opisuje mniej lub w ogóle nie znane przestępstwa, niektóre wręcz pospolite, a przecież wcale nie mniej interesujące dla osób, które interesują się rzeczonym okresem oraz ciemniejszą stroną kobiecej natury. 

Za egzemplarz dziękuję: 




niedziela, 3 stycznia 2016

274. Aleksandra Seghi MIASTA WIDMA W TOSKANII

Toskania to nie tylko sielska, zielona kraina z charakterystycznymi strzelistymi cyprysami. To nie tylko znane i popularne wśród turystów miasta, gdzie znajdują się piękne obiekty, muzea, malownicze uliczki i place. Aleksandra Seghi, Polka od lat mieszkająca w Toskanii, udowadnia czytelnikom, że ten wspaniały, włoski region można zwiedzać na zupełnie odmienny sposób. Skupić się na tym, co istniało kiedyś, a obecnie istnieć już przestało lub powoli kruszeje. Autorka tego niezwykłego przewodnika uświadamia nam, że we Włoszech może znajdować się blisko sześć tysięcy miast widm, miejsc, które niegdyś tętniły życiem, stawały się świadkiem ludzkich losów, aż pewnego dnia zaczynały pustoszeć, niszczeć i w końcu znikały w odmętach ludzkiej pamięci. Jeszcze zdarza się, że żyją osoby, które są w stanie przytoczyć ich historię, opowiedzieć, jak wyglądało w nich życie i jaka przyczyna stała za ich wyludnieniem i degradacją.


W swojej książce Aleksandra Seghi skupia się na miasteczkach i osadach znajdujących się w Toskani, regionie, który wśród turystów odwiedzających Włochy cieszy się wyjątkowym powodzeniem. Wiele osób ma przed oczyma obraz jakby żywcem zaczerpnięty z filmu "Pod słońcem Toskanii", większość obrazów kinowych przedstawia ten region właśnie w ten sposób. Nie można jednak zapominać, że Toskania to również wielowiekowa historia ukryta chociażby w murach i pozostałościach opuszczonych miast. Ze zdjęć zamieszczonych w tym szczególnym przewodniku spoglądają na nas na wpół opuszczone miasta, stare opactwa i osady, z których pozostały rozsypane kamienie. Autorka książki z niezwykłą pasją zwiedza miasta - widma, dąży do odkrycia ich dziejów, jak też do spotkania z osobami, które niegdyś w nich mieszkały lub obecnie zajmują się ich renowacją. Owocem tych wypraw, często czynionych w towarzystwie rodziny i przyjaciół, jest właśnie ta książka, przewodnik, który pozwala poznać Toskanię od zupełnie innej, bardziej tajemniczej strony.

W publikacji znajduje się wiele relacji z wypraw, mnóstwo zdjęć przedstawiających opuszczone miejsca, nie brakuje także przytoczonych legend i wywiadów przeprowadzonych z osobami związanymi z poszczególnymi miejscami. Aleksandra Seghi, która w swoich książkach łączy miłość do gotowania i Toskanii nie pominęła również aspektu kulinarnego, dlatego w przewodniku znajdziemy także kilka interesujących przepisów, w większości na bardzo proste dania inspirowane kuchnią mieszkańców odwiedzanych miasteczek.

Miasta widma w Toskanii to nie elegancki album, jaki zazwyczaj przybliża nam nieznane zakątki lub piękne miejsca. Ta książka doskonale nadaje się do codziennej lektury, do zapoznania się z historią i geografią Toskanii i jej opuszczonych miasteczek. Zdjęcia wykonane przez autorkę przedstawiają napotykane atrakcje dokładnie takimi, jakimi są, a opisy poszczególnych wypraw zostały napisane językiem prostym, przystępnym, jakby zaczerpniętym z dziennika podróży i pozbawionym sztucznej maniery. Dużo treści, wiele zdjęć, mnóstwo ciekawostek - jeśli interesuje Was Toskania i wydaje Wam się, że wiecie już o niej wszystko - koniecznie musicie sięgnąć po tę książkę i zmodyfikować swoje przekonanie!

Za tę niezwykłą, niecodzienną podróż dziękuję autorce!