Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *szczypta śmiechu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą *szczypta śmiechu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2015

260. Magdalena Wala PRZYPADKI PEWNEJ DESPERATKI


Są tacy, którzy sądzą, że spełnieniem dla każdej kobiety staje się związek małżeński i dzieci. Z pewnością nie poznali oni Julii, tytułowej desperatki z powieści Magdaleny Wali. Julia jest studentką, pasjonatką historii, początkującą nauczycielką i dziewczyną przystojnego Pawła. I choć niejedna za taki męski ideał dałaby się posiekać, naszej Julii niespieszno jest usłyszeć weselne dzwony i robi wszystko, aby przekonać swego wybranka, że w roli żony absolutnie się nie sprawdzi. Tymczasem w odziedziczonym przez narzeczonego dworku Julia znajduje pamiętnik wychowanki księżnej Izabeli Czartoryskiej i wpada na trop kryminalnej zagadki, którą koniecznie pragnie rozwiązać...

Sposób na jesienną chandrę? Książka pełna humoru, ciepła i optymistyczna. Taka, przy której można na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i dotykających nas problemów. W tę konwencję idealnie wpisuje się Seria z Babeczką stworzona przez Wydawnictwo Czwarta Strona. Po bardzo zabawnym debiucie Agaty Przybyłek przychodzi pora na kolejną babeczkową powieść. Trochę słodką, bardzo babską, przepełnioną aż po same krawędzie stron dobrym humorem. 

Przypadki pewnej desperatki do splot zabawnych wydarzeń, jakie dotykają Julii w pracy, w domu, na uczelni, jak również w związku. Zapewniam Was, że w ani jednym momencie lektury nie powieje nudą. Tytułowa bohaterka co rusz wpada w jakieś tarapaty, czasami prowokowane przez siebie osobiście, innym razem będące następstwem działań innych osób. Magdalena Wala stworzyła historię, w której znajdziecie wątki miłosne, kryminalne i historyczne, a wszystko to doprawione codziennością głównej bohaterki, która bynajmniej nie uosabia nudnej pani od historii. I znakomitym humorem, przez co przydarzą się Wam niekontrolowane wybuchy wesołości!

Jak przystało na babeczkową powieść Przypadki pewnej desperatki zostały napisane językiem lekkim i przystępnym, ale zarazem ładnym i harmonijnym, wprost stworzonym dla relaksującej lektury. Autorka posiada talent do kreowania interesujących, pełnych humoru dialogów i scen. Czyni to w sposób niewymuszony, zupełnie naturalny i sympatyczny. Smaczku dodaje tutaj zagadka kryminalna i nawiązania do historii sprzed dwustu lat, którą obrazują zapiski z pamiętnika pewnej pensjonarki. Jestem przekonana, że ta lektura poprawi Wam nastrój i przypadnie do gustu. Szczególnie polecam miłośniczkom komedii i historii w lekkim wydaniu. 










niedziela, 23 sierpnia 2015

246. Natasza Socha ROSÓŁ Z KURY DOMOWEJ

Rosół z kury domowej Nataszy Sochy jest pierwszym rosołem w moim życiu skonsumowanym ze smakiem. Powiem więcej: mam nawet ochotę na małą dokładkę...

Po rozwodzie z mężem Wictoria przeprowadza się na niemiecką wieś. Uświadamia sobie, że mąż sprowadził ją do roli typowej kury domowej. Z tym samym problemem borykają się trzy inne kobiety, z którymi Wictoria zaprzyjaźnia się na miejscu. Wictoria, Lea, Judith oraz Mara angażują się w odważny projekt, zrzucają z siebie piórka, rozbierają się do rosołu i gotują dla tysięcy internautów, budząc swoją kobiecość i porządkując zagmatwane życie.

Przepis na udany Rosół z kury domowej według Nataszy Sochy? Bynajmniej nie świeża włoszczyzna i dorodny ptak wiejskiego chowu. Raczej szereg trafnych życiowych spostrzeżeń, szczypta pikanterii, ziarenko odwagi i multum dobrego humoru. Doprawione ładnym językiem i wspaniałą ironią. Wszystko razem zmieszać delikatnie i podawać na gorąco. Nie z makaronem, ryżem czy lanymi kluseczkami. Za to z kubkiem herbaty, filiżanką kawy lub czekolady na gorąco. Idealnej przy nadchodzących chłodniejszych wieczorach.

No dobra, udało mi się zawrzeć wszystkie przymioty powieści Nataszy Sochy w jednym akapicie, a teraz trzeba napisać coś więcej i poszczególne punkty rozwinąć. Rosół z kury domowej czytało mi się rewelacyjnie, ale dlaczego? A dlatego, że powieść ta posiada większość czynników charakteryzujących książki, jakie lubię. Poczucie humoru - dobre, momentami ostre i bynajmniej nie naciągane. Każdy, kto lubi od czasu do czasu trochę poparskać nad książką - będzie usatysfakcjonowany. Atutem powieści jest również ładne pióro. Natasza Socha pisze naprawdę ładnie i wyraźnie można zauważyć, że uwielbia to robić. Ona po prostu bawi się słowem, dopieszcza je, doprawia lekką ironią i kształtuje według potrzeb powieści. Na mojej półce czeka inna powieść autorki: Macocha. Czeka i czeka, wychodzi jednak na to, że w końcu się doczeka, ponieważ skłonił mnie do tego Rosół z kury domowej.

Powieść Nataszy Sochy jest również zbiorem trafnych życiowych spostrzeżeń. Jej bohaterki są kobietami z krwi i kości, zmagają się z typowymi kobiecymi problemami i bolączkami, bez trudu dostrzeżemy samą siebie w jednej z nich. Na kartach swojej powieści autorka przytacza również pokutujące stereotypy, odsłania ciemniejsze strony życia małżeńskiego, obnaża nasze zachowania i uprzedzenia. Na uznanie zasługuje również mistrzowskie zakończenie, którego naturalnie zdradzić nie mogę.

Rosół z kury domowej  - powieść bynajmniej nie tylko dla kur domowych (kobiet), ale również i dla kogucików. Panie mogą się inspirować, panowie wyciągać wnioski - każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam ;)







środa, 19 sierpnia 2015

245. Deborah Install ROBOT W OGRODZIE

Grunt to we właściwym momencie uświadomić sobie, co jest w życiu naprawdę ważne. Nigdy nie jest na to za późno, bo przecież można naprawić to, co się zepsuło...

W małżeństwie Bena i Amy wyraźnie coś nie gra. Przyczyną jest zachowanie Bena, który zupełnie nie dojrzał do roli męża i miana dorosłego człowieka. Wciąż coś zaczyna i nie kończy, nie ma stałej pracy i nawet nie dostrzega, że jego żona chciałaby mieć dziecko! Pewnego dnia w ogrodzie Bena i Amy pojawia się mały robot. Ben okazuje mu wielkie zainteresowanie, a dla Amy jest to przysłowiową kroplą, która przelewa czarę. Kobieta odchodzi od męża i żąda rozwodu. 

Tang jest małym robotem, zupełnie starej generacji. Połatanym z byle czego i najwyraźniej zepsutym. Ben przywiązuje się do niego i postanawia uratować jego życie. Decyduje się wyruszyć w pełną niewiadomych podróż, by odszukać kogoś, kto będzie w stanie naprawić Tanga. Między mężczyzną a robotem rodzi się najprawdziwsza przyjaźń, a Ben opiekując się Tangiem zrozumie swoje błędy względem Amy i całego życia, po czym zdecyduje się je naprawić. 



Czy spoglądając na okładkę i tytuł tej powieści, obawiacie się mocno technicznej tematyki? Zupełnie niepotrzebnie! Robot w ogrodzie jest współczesną i bardzo ciepłą opowieścią o tym, co w życiu naprawdę się liczy: o rodzinie, miłości, przywiązaniu i przyjaźni. Gdyby nie kilka mocniejszych zwrotów i nawiązań do seksu, zakwalifikowałabym tę powieść nawet do gatunku famlijnego, ponieważ urzeka wyjątkową atmosferą, jaką spotyka się w tego rodzaju filmach i książkach. To jedna z tych historii, które niosą przesłanie dobrych wartości i udowadniają, że człowiek może się zmienić. Naturalnie, jeśli dostrzeże swoje błędy i chce tego dokonać. 

Momentami przygody teamu "Ben&Tang" śmieszą do łez, niemniej nie brakuje również momentów poważnych i nostalgicznych. Jest lekko, ale bardzo mądrze. Deborah Install nie nurzy czytelnika kwestiami technicznymi i nie poświęca sztucznej inteligencji więcej uwagi niż byłoby to wymagane w tego typu publikacji. Świat wykreowany przez autorkę nie odbiega właściwie wiele od tego, który już znamy - różni je tylko to, że w powieści roboty i androidy stały się już normą, a człowiek wykorzystuje je na różnych płaszczyznach, nie zawsze etycznych. Czy tym samym autorka chciała delikatnie zwrócić uwagę czytelników na zastosowanie najnowszych technologii? Nie wiem, czy było to celowe, niemniej we mnie książka ta wzbudziła pewne refleksje w tym kierunku...

Robot w ogrodzie jest sympatyczną, pełną ciepła i humoru pozycją, idealną na letnie popołudnie i jesienny wieczór. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, a zarazem oryginalnego i niebanalnego, lubicie komedie romantyczne i delikatne oderwanie od rzeczywisości, ta książka powinna wzbudzić Wasze zainteresowanie. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję: 





wtorek, 24 lutego 2015

200. David Nicholls MY

Kiedy pewnego dnia, żona zapowiada, że zamierza odejść, Douglas Petersen postanawia zrobić wszystko, by przekonać ją, że wciąż są dla siebie stworzeni. Decyduje się wykorzystać rodzinne wakacje, by odzyskać uczucia żony i szacunek dorastającego syna, z którym wyraźnie nie potrafi znaleźć wspólnego języka. Wynajmuje europejskie hotele, skrupulatnie planuje trasy i atrakcje, które mają zobaczyć. Czy plan idealny może się nie powieść? Okazuje się, że jak najbardziej...


David Nicholls jest aktorem, scenarzystą i autorem powieści. Największą popularność przyniosła mu powieść "Jeden dzień", która ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki w 2011 roku. Powieść My jest jednak moim pierwszym spotkaniem z autorem i nie mam porównania, jak wypada na tle innych pozycji w dorobku pisarza. Z żalem muszę przyznać, że książka nie spełniła moich oczekiwań. 

Podróż życia po całym kontynencie,  któż z nas o niej nie marzy? Z pewnością zamarzył Douglas Petersen, główny bohater i narrator powieści My. Intrygująca wyprawa, która miała scalić nieco potrzaskaną rodzinę w jedność. Szybko okazało się, że wszystko przebiega zupełnie inaczej, niż to sobie Douglas wymyślił. 

Powieść Davida Nicholsa jest nie tylko zapisem wyprawy życia, jaką ma podjąć rodzina Petersenów. To również wyprawa w głąb pamięci, którą odbywa Douglas. Mężczyzna wraca wspomnieniami do najwcześniejszych chwil swojego związku z żoną i do najistotniejszych chwil w ich wspólnym życiu. Życiu, które było nie mniej kręte, co naszkicowana w książce trasa ich wycieczki. Jest to swoisty rachunek sumienia, jaki Douglas odprawia, kiedy dowiaduje się, że żona zamierza od niego odejść. Mężczyzna nie traci jednak nadziei i wierzy, że wspólna wyprawa uratuje związek. 

My jest powieścią wielkich kontrastów, w której poważne refleksje, jakim oddaje się główny bohater, przeplatają się z wyśmienitym, nieco gorzkim humorem. Choć całość sprawia wrażenie bardzo dojrzałej i wyważonej, potrafi zaskoczyć nagłym zwrotem akcji i rozbawić do łez. Właśnie ten wyśmienity humor uważam za największy atut tej powieści, przyznaję, że ratował mnie przed odłożeniem lektury. Historia stworzona przez Davida Nichollsa w zamyśle miała być bardzo interesująca, ale autor nie wykorzystał jej potencjału. Momentami akcja zamiera i trudno opanować znudzenie, nie mówiąc już nawet o wyzwoleniu jakichś emocji. Niestety, nie nawiązałam "więzi" z tą książką, historia stworzona przez autora nie przemówiła do mnie i nie potrafiła zainteresować. Na szczęście dla mnie, jest to pozycja, która potrafi momentami bardzo solidnie rozbawić i tego się trzymam. 

Pod względem stylistyki powieści Davida Nichollsa niczego zarzucić nie można. Czyta się ją przyjemnie, lekko, choć wyraźnie da się zauważyć, że autor posługuje się dojrzałym językiem. Udało mu się również stworzyć interesujących i barwnych bohaterów, którzy dodają historii smaczku. Całość podzielona jest na krótkie rozdziały, 

Podsumowując: w moim przypadku powieść okazała się rozczarowaniem, czego bardzo żałuję. Nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, ani jakiegoś szczególnego zainteresowania. Równocześnie nie mogę jej odradzać, gdyż niewykluczone, że inni czytelnicy odnajdą w niej to, czego szukają. Jest dobrze napisana, bawi, wzbudza refleksje i podziw dla determinacji głównego bohatera. Musicie sami się przekonać, czy będzie dla  Was odpowiednią lekturą. 

dziękuję za egzemplarz wydawnictwu: