Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

275. A. Haska, J. Stachowicz BEZLITOSNE Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego

Morderstwa, kradzieże, oszustwa - nie ma przestępstwa, w którym przedstawicielki płci pięknej nie celowałyby na równi z mężczyznami. Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz zapraszają nas na spotkanie z najbardziej wyrachowanymi kobietami dwudziestolecia międzywojennego...


Ten okres był dla Polski doprawdy wyjątkowy, powoli budowała się niepodległość, zachodziły ważne przemiany polityczne  i gospodarcze. Kobiety pragnęły emancypacji, dążyły do tego, by się kształcić i zajmować znaczące stanowiska zawodowe. Nie pominęły także bardziej niecnych profesji, prasa brukowa z zapałem informowała spragnione wrażeń społeczeństwo o napadach, morderstwach i kradzieżach, w które zamieszane były bezduszne przedstawicielki płci pięknej. Wspomniany czas zazwyczaj jest utożsamiany ze zbrodnią popełnioną przez piękną Ritę Gorgonową, jednakże wachlarz rodzimych przestępczyń okazuje się znacznie bardziej imponujący. Ilość występków, w których swój udział miały panie przyprawia wręcz o zawrót głowy. 

Morderstwa, napady, kradzieże, handel żywym towarem - właściwie trudno jest znaleźć sferę przestępczą, w którą nie angażowałyby się kobiety. Przedstawicielki płci pięknej, zazwyczaj utożsamiane z delikatną, wrażliwą naturą, masowo udowadniały, że posiadają wprost krwiożerczy instynkt i potrafią okazać się bezlitosnymi. Na kartach swojej publikacji Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz przytaczają zaskakująco wiele przypadków, w których kobiety wstępowały na kryminalną ścieżkę. Znajdziemy tutaj rozdziały poświęcone najbardziej znanym ówczesnym przestępczyniom, prostytutkom, służącym, oszustkom, tym, które na drogę występku wyszły jednokrotnie, by następnie odpokutować swoje winy, jak i tym, które w swym fachu stały się profesjonalistkami. Nie zabrakło także rozdziału poświęconego tym paniom, które stały po stronie prawa: policjantkom i prawniczkom. 

Całość uzupełnia wiele interesujących fotografii i wycinków z gazet, co jeszcze lepiej oddaje nastroje panujące wśród społeczeństwa, jak i sytuację w kraju. Przytaczane historie są niezwykle różnorodne, od klasycznych dramatów związanych z miłością i zdradą, po wyrachowane i starannie zaplanowane morderstwa. Podczas lektury można wyraźnie zauważyć, że autorzy książki podeszli do niektórych aspektów z humorem. Przykładowo doskonale odmalowali niektóre przerysowane motywy zbrodni lub nieudolne działania ówczesnych władz. 

Bezlitosne znacząco różnią się od innej pozycji dotyczącej przestępczyń tamtego okresu, jaką miałam przeczytać, mianowicie Upadłych dam Kamila Janickiego. Janicki skupił się na zaledwie kilku ważniejszych personach, na to miejsce poświęcając im naprawdę wiele uwagi i rozpatrując ich sprawy od początku po finał. Dzisiejsza publikacja nie sprowadza się do najbardziej znanych przestępczyń, przytacza multum przypadków odpowiadających danym kategoriom. Część jest opisana dosyć szczegółowo, inne to zaledwie wzmianki. Mocną stroną niniejszej książki jest to, że opisuje mniej lub w ogóle nie znane przestępstwa, niektóre wręcz pospolite, a przecież wcale nie mniej interesujące dla osób, które interesują się rzeczonym okresem oraz ciemniejszą stroną kobiecej natury. 

Za egzemplarz dziękuję: 




środa, 1 października 2014

165. Tove Alsterdal GROBOWIEC Z CISZY


O swojej rodzinie nie wiedziała nic. Gdy odkryła, że jej chora matka jest właścicielką domu gdzieś na północy Szwecji, zdecydowała się poznać miejsce, z którego się wywodzi. Niespodziewanie podróż ta zamieniła się w pogoń za dawno pogrzebanymi duchami.

Plan Katrine był prosty. Chciała rozejrzeć się po opuszczonym domostwie, w którym wychowała się jej matka, zanim ostatecznie dopełni formalności związanych ze sprzedażą budynku. Kiedy jednak zjawiła się w Kivikangas, odkryła, że życie jej matki spowija gęsta mgła tajemnic. Zapragnęła poznać losy swoich nieznanych przodków. Poprzez Tornedalen i rosyjską Karelię, aż po współczesny Petersburg - Katerine poszukuje prawdy na temat ludzi, których dramatyczne losy pochłonęła zmowa milczenia.

Przyjazd kobiety do Kivikangas zbiega się z brutalnym morderstwem na miejscowym ekscentryku, a ona sama staje się uczestnikiem bardzo niebezpiecznej rozgrywki...

Nazwisko Tove Alsterdal zabłysnęło wśród szwedzkich autorów powieści kryminalnych za sprawą powieści Kobiety w wodzie. Dla mnie było zupełnie obce, co dodawało lekturze smaczku. Opis wydawcy wydawał się niezwykle interesujący, jednak nie spodziewałam się, że autorka może mnie czymś zaskoczyć. Na pierwszy rzut oka fabuła może wydawać się dość banalna. Spokojna wieś gdzieś na końcu świata. Sielski spokój. I makabryczna zbrodnia. Tajemnicza kobieta z wielkiego miasta, która poszukuje prawdy o samej sobie i zostaje zamieszana w toczące się dochodzenie. Autorka powieści Grobowiec z ciszy nie poprzestała jednak na tak prostym zarysie. Jej historia została urozmaicona bogatym wkładem historycznym, który dodaje powieści głębi.

Grobowiec z ciszy to pozornie niezwiązane ze sobą dwie historie, które splatają się w przygranicznej szwedzkiej wiosce. Podstawą pierwszej jest dochodzenie w sprawie śmierci samotnego staruszka. Druga oscyluje wokół poszukiwań rodzinnych korzeni, jakie prowadzi Katerine. Ciekawość kobiety popycha ją do kolejnych podróży i zgłębiania wiedzy, która została pogrzebana przed wieloma laty. Tajemnice, niebezpieczeństwo i niechlubna historia. Towarzysząc bohaterom Tove Alsterdal, czytelnik poznaje nie tylko współczesny obraz społeczności zamieszkującej daleką prowincję, ale również oblicze rozległej Karelii i groźnego Petersburga. To egzotyczna podróż, której nie odbywamy na co dzień przy lekturze książki, więc warto ją wykorzystać. Dodatkowo w powieści Alsterdal teraźniejszość i przeszłość stykają się ze sobą, tworząc wybuchową, emocjonującą mieszankę. Momentami bardzo groźną i niepokojącą do bólu.

Tove Alsterdal dołożyła starań, by jak najwierniej oddać klimat miejsc, w których osadziła swoją opowieść. Jej bohaterowie porozumiewają się więc charakterystycznym językiem, który, jak wierzę, występuje w okolicy Tornedalen, stronach, w których ona sama się wychowała. Przez pewien czas ten oryginalny wydźwięk mi przeszkadzał, wydawał się nienaturalny. Po pewnym czasie wtopił się w książkę i stał interesującym urozmaiceniem. Sama książka jest emocjonująca, tajemnicza i dynamiczna. Jest powieścią kontrastów, gdzie sielskość skandynawskiej prowincji styka się z brutalnością bezpardonowej walki o pieniądze i władzę. Mocna i realistyczna - taka jak lubię.

Egzemplarz dzięki uprzejmości: 



czwartek, 17 lipca 2014

144. Cecelia Ahern ZAKOCHAĆ SIĘ


Większość czytelników poznało Cecelię Ahern podczas lektury PS.Kocham cię. Moim pierwszym spotkaniem z autorką było Sto Imion. Powieść tak bardzo mi się spodobała, że nie zawaham się (użyć siły, by) sięgnąć po kolejne. Tym razem przyszła pora na Zakochać się, czyli historię pewnej kobiety, która odważyła się wyciągnąć pomocną dłoń do mężczyzny stojącego na krawędzi mostu...


Kiedy Christine Rose pierwszy raz spotyka Adama, ten właśnie ma zamiar popełnić samobójstwo, skacząc z dublińskiego mostu. Bez chwili wahania kobieta wyciąga do niego pomocną dłoń i powstrzymuje go przed desperackim krokiem. Christine obiecuje przekonać Adama, że życie jest piękne. Zawierają układ: jeśli uda się jej to przed jego trzydziestymi piątymi urodzinami, mężczyzna już nigdy nie pomyśli o pozbawieniu siebie życia, jeśli nie... Christine ochoczo zabiera się do pracy, serwując Adamowi szereg drobnych przyjemności i robiąc wszystko, by  odzyskał utraconą kobietę. Im jednak bliżej przyjęcia urodzinowego, tym mocniej uświadamia sobie, że walczy już o życie ukochanego mężczyzny...

Cecelia Ahern posiada niezwykły talent do kreślenia nieszablonowych bohaterów, z którymi aż chce się zaprzyjaźnić. Taką osobą jest Christine Rose, młoda Dublinianka, która swoje życie uzależnia od tego, co podpowiadają jej stojące na półce poradniki. Choć takie osoby na ogół kojarzą mi się z życiowo niezdolnymi niezgułami, Christine zaliczam do kobiet niezwykle odważnych. W chwili, kiedy ją poznajemy właśnie rozstaje się z mężem, z którym była nieszczęśliwa. Wierzy, że odnajdzie szczęście. Mimo to nie jest zapatrzona w czubek własnego nosa i kiedy napotyka mężczyznę, który zamierza rzucić się z mostu, bez wahania rusza mu na ratunek. Podaje mu pomocną dłoń? Bardziej obrazowe będzie określenie: przywiera do niego całym ciałem. Obiecuje, że pokaże mu, jakie piękne jest życie, udowodni, że warto walczyć o utracone uczucie. Czyż nie jest odważna? Która z nas, by się na to zdecydowała?

Autorka kolejny raz zabiera nas w świat romantycznej miłości, udowodniając, że ten maglowany na różne sposoby temat wciąż może zaskakiwać i tchnąć świeżością. Wystarczy tylko znaleźć nieco inne spojrzenie na fabułę i ożywić ją ciekawym tematem, niekoniecznie łatwym. W wypadku Ahern tematem tym stała się próba samobójcza. Każdego roku wiele osób decyduje się na ten desperacki krok, ponieważ nie ma osoby, która okazałaby im wsparcie. Nie napotykają na swojej drodze Christine Rose. Zastanawiam się, co też chciała nam przekazać w swojej powieści Cecelia. Czy powinniśmy baczniej rozglądać się na boki, by nie przeoczyć potrzebującej duszyczki? Czy może chodzi o to, że miłość jest lekarstwem na wszystkie problemy?

Powieść "Zakochać się" jest jedną z tych książek, od których trudno się oderwać choćby na chwilę. Losy bohaterów - i to nie tylko tych głównych - stają się dla czytelnika ważne, utożsamia się z nimi, jakby sam uczestniczył w toczących się wydarzeniach. Być może na tym polega niezwykłość irlandzkiej pisarki? Nie można zaprzeczyć, że potrafi ona tworzyć wyjątkowo interesujące tło dla swoich powieści. W przypadku Zakochać się zachwycił mnie obraz rodziny Christine, wesołych, pełnych energii ludzi, którzy posiadają niezwykłe poczucie humoru, choć ich życie także naznacza tragedia z przeszłości. Spotykając ich na kartach powieści, czuje się rodzinne ciepło i wzajemną miłość, choć zdają się ją przykrywać dość specyficznymi żarcikami i przekomarzaniami.

Pochylając się nad charakterem relacji między Christine a Adamem, należy przyznać, że wyjątkowo łatwo przewidzieć zakończenie tej książki. Taki już urok tego typu historii. Niektórych czytelników może to zachęcać, innych wprost przeciwnie. To jednak fascynujące obserwować przemianę zachodzącą w dwóch tak różnych osobach jak bohaterowie Ahern i być może wcale zakończenie z happy endem nie jest tutaj najważniejsze?

Cieszę się, że jest na rynku pisarka, która potrafi uchwycić lekkim piórem istotne tematy i nie boi się użyć przy tym dobrego poczucia humoru. Dzięki temu jej historie poznaje się z czystą przyjemnością i ... cóż, kolejny raz mam ochotę powiedzieć: na ekranizację tej książki chętnie poszłabym do kina!







niedziela, 6 lipca 2014

139. Elizabeth Haran SZEPT WIATRU


Powieść, którą dzisiaj opisuję, jest bardzo kobieca. Piękna. Mądra. Interesująca. I bardzo letnia. Na wakacje jak znalazł.

Amelia Divine.
Młoda, piękna i bogata.
Zepsuta i nieznośna.
Do tego samotna i nieszczęśliwa, gdyż parę miesięcy wcześniej w tragicznym wypadku zginęli wszyscy jej bliscy. Na pokładzie "Gazeli" płynie na Wyspę Kangura u wybrzeży Australii, gdzie ma zamieszkać u przyjaciółki swojej matki. Kiedy statek zaczyna tonąć, Amelia wymusza na swojej służącej, by ta ustąpiła jej miejsca w szalupie ratunkowej. Pokojówka ginie.

Sarah Jones.
Młoda więźniarka, która niesłusznie odbywa karę za kradzież, której nie popełniła. Potrafi ciężko pracować i bardzo tęskni za swoimi rodzicami, którzy pozostali w Anglii. Na pokładzie "Gazeli" płynie, by odpracować ostatnie dwa lata wyroku na farmie na Wyspie Kangura. Ma zajmować się osieroconymi dziećmi farmera, sprzątać, prać, gotować. Kiedy statek tonie, Sarah widzi, jak Amelia zmusza swoją pokojówkę do opuszczenia szalupy. Nienawidzi jej za to z całego serca.

Kiedy parowiec idzie na dno, ocalenie znajdują tylko te dwie kobiety. Amelia uderza się w głowę i traci pamięć. Sarah wykorzystuje to i postanawia wymierzyć jej karę. Podaje się za bogatą dziedziczkę, chce odmienić swoje życie i odzyskać wolność. Robi wszystko, by już nigdy nie spotkać Amelii. Ich losy wydają się być jednak splecione już na zawsze...

Powieść Elizabeth Haran skradła moje serce już od pierwszych stron. Autorka rozpoczęła swoją historię bardzo dynamicznie, już na wstępie burząc losy swoich bohaterek i wzbudzając tym samym wiele emocji. Nakreślając osobowości dwóch różnych kobiet, poniekąd zmusiła czytelnika do opowiedzenia się po którejś stronie i okazania sympatii tudzież niechęci. Z pewnością nikogo nie zdziwi fakt, że ja sama gorącą atencją obdarzyłam Sarę, Amelia z urzędu (i opisu książki) wzbudza bardzo nieprzyjemne wrażenie. Dla Elizabeth Haran byłoby to jednak zbyt proste. Na kartach jej powieści bohaterki przychodzą głęboką przemianę wewnętrzną, co zdaje się być dziełem warunków, w jakich się znalazły, zmian życiowych, lub po prostu ludzkiej słabości...

Akcja powieści Szept Wiatru zaplata się wokół losów dwóch kobiet. Pierwsza z nich przechodzi ciężkie chwile, gdyż nie potrafi przypomnieć sobie żadnego wydarzenia ze swojej przeszłości. Druga plącze się w coraz gęstszej sieci kłamstw i nie potrafi okiełznać targających nią uczuć. To sprawia, że książka jest wyjątkowo emocjonująca i nie sposób się przy niej nudzić. Niezwykłą atmosferę podgrzewa misternie uplecione tło społeczno-obyczajowe, które nakreśla nam obraz Australii końca pierwszej połowy dziewiętnastego wieku, Australii dzikiej, nie do końca okiełznanej i momentami niebezpiecznej. 

Szept Wiatru jest powieścią, w której pierwsze skrzypce gra cała gama ludzkich uczuć i to nie zawsze chwalebnych. Obok gorącej miłości napotykamy równie płomienną nienawiść. Obok namiętności - zdradę. Udziałem bohaterów stanie się chciwość, strach, zazdrość, ale również przebaczenie i wiara w drugiego człowieka. Ludzkie losy przeplatają się ze sobą i snują opowieść, od której nie sposób się oderwać. Jedno jest pewne: Elizabeth Haran niezwykły talent do snucia opowieści posiada, aż chce się ich więcej i więcej, choć książka do najcieńszych nie należy...

Jeśli szukacie kobiecej powieści na letnie wieczory, takiej co to spomiędzy kartek tchnie zapachem buszu, przywodzi na myśl szum far rozbijających się o burtę statku, policzka pokrywa emocjonującymi rumieńcami, a momentami zaciska dłonie z tłumionego gniewu... tak, Szept Wiatru jest powieścią dla Was. 

Autorkę wpisuję na listę moich ulubionych dzięki: 












wtorek, 3 czerwca 2014

130. Sarah Lotz TROJE


Od samego początku wydaniu książki Troje Sarah Lotz towarzyszyła atmosfera tajemnicy. Kiedy otrzymałam niespodziewaną przesyłkę z pierwszym rozdziałem powieści i zastrzeżeniem wydawcy, że recenzentów obowiązuje ścisła tajemnica, poczułam rozkoszny dreszczyk niepokoju. Miałam wrażenie, że biorę udział w jakimś szeroko zakrojonym spisku.

Początkowo wahałam się, czy sięgnąć po Troje, tematyka wydawała mi się daleka od moich preferencji czytelniczych. Ostatecznie jednak zdecydowałam się przeczytać książkę Sarah Lotz i przekonać się, jakie elementy zawiera, skoro wzbudziła tak wiele kontrowersji...

12 stycznia 2012 roku. W tym miejscu muszę wspomnieć, że tego dnia na świat przyszła moja córka i to najszczęśliwszy dzień mojego życia. Bohaterowie powieści Sarah Lotz niestety nie mogą powiedzieć tego samego. Właśnie tego dnia, w czterech różnych zakątkach świata, katastrofom ulegają cztery różne samoloty. Widząc, co pozostało z tych maszyn, logiczne wydaje się, że nikt nie mógł tego przeżyć. Niespodziewanie okazuje się jednak, że ocalała trójka dzieci - która będzie od tej pory zwana Trojgiem - oraz Amerykanka w średnim wieku, Pamela May Donald. Wiadomość, którą Pamela nagrała tuż przed śmiercią wstrząsa światem i staje się zapalnikiem dramatycznych wydarzeń.

Bardzo trudno pisze się o powieści Troje, gdy nie chce się zbyt wiele szczegółów zdradzić czytelnikowi, a równocześnie, pragnie się pewne rzeczy podkreślić. Sarah Lotz przedstawiła w swojej powieści wydarzenia następujące po tak zwanym Czarnym Czwartku. Muszę przyznać, że sięgnęła po bardzo interesującą metodę, napisała bowiem książkę ... w książce.

 Jedną z bohaterek powieści Troje jest Elspeth Martins i właśnie ona wpada na pomysł wydania książki CZARNY CZWARTEK - OD KATASTROFY DO SPISKU. Książka napisana przez Elspeth to zapis relacji rodzin ofiar i ich przyjaciół, świadków katastrof i służb, które pracowały w miejscu upadku samolotu. Zawiera również zapisy czatów internetowych czy prasowych wycinków, co daje szerokie spojrzenie na sytuację, jaka zapanowała po nastąpieniu czterech katastrof. Z biegiem czasu książka Elspeth coraz mocniej skupia się na osobach TROJGA i teorii spiskowych, które towarzyszą ich cudownemu ocaleniu. Okazuje się, że niektórzy doszukują się w tym niewytłumaczalnym zdarzeniu ukrytej symboliki. Jedni widzą tutaj działanie kosmitów, jeszcze inni Boga. Na pierwszy plan wysuwa się jednak teoria pewnego kaznodziei, który doszukując się w wiadomości Pameli May Donald ukrytego ostrzeżenia, utożsamia ocalone dzieci z jeźdźcami Apokalipsy i rychłym nadejściem końca świata... Jego nawoływania ku nawróceniu staną się zarzewiem dramatycznych wydarzeń.

Chociaż znaczną część TROJE stanowi "powieść" Elspeth, Sara Lotz nie ograniczyła się tylko do tej części. Zaskakujące i bardzo niepokojące zakończenie, to chyba jedyny moment w tej książce, kiedy mocniej zabiło moje serce. Nie znaczy to, że książka jest nudna, co to nie! Ale część stanowiąca "Czarny Czwartek..." to suche fakty, przedstawione beznamiętnym tonem i podczas lektury miałam wrażenie, że rzeczywiście czytam reportaż w gazecie. Znacie to uczucie, gdy czytacie o jakimś dramatycznym wydarzeniu, ale myślicie, że to daleko i was nie dotyczy? To właśnie czułam. Nie wytworzyłam więzi z bohaterami "książki" Elspeth, nawet wtedy gdy ich udziałem stały się niebezpieczne epizody, za to z samą Elspeth - bohaterką Sarah Lotz - tak. Czy właśnie w ten sposób powinnam odebrać "książkę w książce"? Nie wiem tego, ale fakt faktem, że tak się stało...

Myślę, że ciężko jest odbierać powieść TROJE w jednym tylko znaczeniu. Ja sama doszukałam się ich kilku, jednak nie będę wszystkich przytaczać. Każdy czytelnik powinien z tej książki "wyciągnąć" taką naukę, jaką wyszuka. Dla mnie wielkim zaskoczeniem było, jak łatwo ludzie wpadają w histerię i jak bardzo podatni są na działanie słowa. Jak wielką moc może mieć jeden obdarzony charyzmą człowiek. I jakie wartości ludzie są w stanie wykorzystać, by dojść do władzy. Myślę, że warto przeczytać TROJE, choćby po to, by się o tym przekonać.

Na koniec wspomnę jeszcze o kilku szczegółach "technicznych". Sarah Lotz potrafi snuć opowieść, zainteresować nią czytelnika i budować interesującą fabułę. Niestety, nie mogę darować autorce kilku pomyłek dotyczących jednego z bohaterów, które jak mi się wydaje nie są dziełem korekty wydawnictwa. Po prostu coś zostało pomylone i nieuchwycone. Z kolei Wydawnictwu przyznaję złoty medal za całą otoczkę powieści TROJE: od kopert z konspiracyjną zawartością po formę samej książki, która przypomina czarną skrzyneczkę...

Za możliwość wzięcia udziału w spisku, dziękuję: 






piątek, 16 maja 2014

124. Veit Etzold CIĘCIE




Powieść, o której dzisiaj napiszę, jest nie tylko zapisem przerażających zbrodni i polowania na sadystycznego mordercę. Jest także poniekąd głosem rozsądku, gdy chodzi o nasze wirtualne życie...

Życie Clary Vidalis znaczy tragiczna śmierć siostrzyczki, która została uprowadzona, zgwałcona i zamordowana przez nieznanego sprawcę. Kobieta pracuje w policji i odnosi wiele zawodowych sukcesów, tropiąc psychopatycznych morderców.Tak naprawdę jednak trawi ją pragnienie zemsty i marzy, że pewnego dnia odnajdzie i zamorduje człowieka, który w tak odrażający sposób skrzywdził małą Claudię...


W rocznicę śmierci siostry Clara otrzymuje od nieznajomego nadawcy płytę CD, na której zarejestrowano brutalne morderstwo dokonane na młodej dziewczynie. Kiedy policja ustala tożsamość ofiary i zjawia się w jej mieszkaniu, okazuje się, że ciało zostało zmumifikowane, a zbrodnia została zaplanowana i popełniona kilka miesięcy wcześniej. Jak to się stało, że nikt nie odkrył śmierci młodej kobiety? Wszystko wskazuje, że policji przyjdzie stoczyć potyczkę z niesamowicie inteligentnym i zapobiegliwym mordercą, który potrafi przejmować ludzkie tożsamości i zawsze wyprzedzać przeciwników o krok... Czego morderca chce od Clary Vidalis, dlaczego wciąga ją w swoją grę? A może chce zaoferować kobiecie coś, na czym zależy jej najbardziej na świecie?

Żyjemy w dobie Internetu, otaczamy się licznymi witrynami i portalami, sieć www oplotła nas do tego stopnia, że wydaje nam się, że bez nie możemy funkcjonować. Utrzymujemy kontakty ze znajomymi za pomocą komunikatorów internetowych, szukamy porad na specjalistycznych forach, nawet leczyć próbujemy się z pomocą doktora Google. Równocześnie uzewnętrzniamy swoje życie na portalach społecznościowych, obnażając je przed całym światem i chwaląc się tak interesującym zajęciem, jakim jest obieranie ziemniaków czy spacer z psem... Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że im mocniej żyjemy w sieci, tym mniej wyraźni jesteśmy dla naszych znajomych w realnym świecie. Żyjemy, póki żyje nasze wirtualne "ja", póki za pomocą myszki i klawiatury obwieszczamy światu, że mamy się dobrze...

Jasmin Peters jedna z ofiar w Cięciu leżała martwa i zupełnie niepokojona przez nikogo w swoim mieszkaniu przez pół roku. Mężczyzna, który ją zamordował, przejął jej wirtualną tożsamość i kontaktował się z jej znajomymi, dając tym sposobem dowód, że Jasmin żyje. Nikt nie poddał w wątpliwość, tego co robił. Wcześniej kobieta osobiście podpisała na siebie wyrok śmierci, podając mordercy za pomocą portali społecznościowych wszystkie informacje na temat siebie i swojego życia. W swojej powieści Veit Etzold nie tylko ostrzega, jakie ryzyko ponosimy nadmiernie ufając sieci, ale także ukazuje smutny obraz naszych czasów, gdy kontakty wirtualne są przedkładane nad szczerą rozmowę oko w oko.

Veit Etzold oparł fabułę swojej powieści na sile sieci WWW, jednak pochylił się także nad brutalnością świata, który przesuwa granice coraz dalej, naciągając moralność, jak kawałek gumy. Nic więc dziwnego, że książka jest bardzo brutalna i zdecydowanie nieodpowiednia dla wrażliwych czytelników. Na kartach Cięcia opisy wydarzeń, popełnianych zbrodni czy działań policyjnych są bardzo dosadne i aż kują po oczach swoim realizmem, a co za tym idzie, dla co wrażliwszych czytelników może to nie być przyjemne doznanie. Z pewnością książka sprosta jednak oczekiwaniom miłośników mocnych i krwawych thrillerów. Autor zadbał o to, by trzymała w napięciu aż do ostatniej strony, by wciągała czytelnika w akcję swoją dynamiką i szybkością. A równocześnie pozwolił nam zajrzeć w niebezpieczne zakątki, jakie stanowi umysł mordercy. Zabrał nas w wycieczkę, która zawiodła nas do chwili, która zadecydowała być może o tym, że ten konkretny człowiek został psychopatą... Pozwolił nam wyrobić sobie zdanie na jego temat, napiętnować lub usprawiedliwić... zagłębił się w tę sferę, a my wraz z nim.

Powieść Cięcie to jedna z najlepszych przedstawicielek swego gatunku, jaką przyszło mi czytać. Jej niewątpliwym atutem jest świeży pomysł na fabułę, wyraziste postaci, dobry, płynny styl autora, dynamika i nieszablonowe zakończenie. A przede wszystkim to, że nie sposób się oderwać. Od książki i od niepokojącej myśli, że w chwili, gdy czytamy,być może ktoś śledzi nasze wirtualne życie i nas samych...


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję: 













piątek, 9 maja 2014

122. S.C. Stephens BEZMYŚLNA

Od dłuższego czasu nie pojawiła się na blogu recenzja literatury typowo kobiecej. Ostatnimi czasy było mi po drodze bardziej z mocniejszymi powieściami. Aż pojawiła się Bezmyślna...

Dla Denny'ego Kiera zmienia całe swoje życie. Opuszcza rodzinny dom i uniwersytet w Ohio, aby rozpocząć wszystko od nowa w dalekim Seattle, gdzie na jej ukochanego czeka wymarzony staż w dobrej agencji reklamowej. Początkowo wspólne życie przypomina sielankę. Niespodziewanie jednak Denny staje przed wielką szansą zawodową, jaką jest kilkumiesięczny wyjazd służbowy. Taka szansa trafia się tylko raz w życiu. Chłopak wyjeżdża, a osamotniona Kiera szuka towarzystwa współlokatora, Kellana.

Przyjaźń Kellana pomaga Kierze przetrwać trudny okres, jednak bardzo szybko ich wzajemne relacje komplikują się... Do głosu dochodzą ukryte pragnienia, Kiera ląduje w ramionach Kellana. Od tego momentu życie trójki bohaterów dramatycznie się zmienia...

Już dawno nie czytałam książki, która wzbudzałaby we mnie tak wiele różnorodnych emocji: od irytacji i wściekłości po ekscytację i podniecenie. I której nie potrafiłabym jednoznacznie określić. Jedno jest pewne: obok Bezmyślnej nie da się przejść obojętnie, ta książka denerwuje, wciąga, sprawia że zaciskamy pięści, że krew szybciej buzuje... ale nie pozwala pozostać obojętnym.

Jeśli o irytacji mowa, moje początki z powieścią S.C. Stephens były dość trudne. Do lektury podeszłam ze sporą dozą ekscytacji. Opis wydawcy przykuł moją uwagę, śliczna zielonkawa okładka przyciągała spojrzenie. Objętość książki dawała gwarancję dłuższej rozrywki. Wydawałoby się: żyć nie umierać. Jednak po pierwszych kilkunastu stronach poczułam rozczarowanie. Miałam wrażenie, że trzymam w ręku powieść dla nastolatek, podaną w nieco naiwny, infantylny sposób. Irytowało mnie to, jednak nie przerwałam lektury. Po całej serii krwawych thrillerów i kryminałów, odczuwałam potrzebę przeczytania czegoś lekkiego. Bezmyślna wpasowała się w tę chwilę idealnie, była moim polepszaczem nastroju. Momentami wzbudzała irytację, momentami uśmieszek politowania, ale czytałam dalej... historia Kiery zaczęła mnie wciągać.

I nawet nie zauważyłam, kiedy dałam się porwać i wciągnąć w niebezpieczną grę, jaką prowadzili Kellan i Kiera. Jak wspomniałam już wcześniej, obok tej książki nie da się przejść obojętnie. Porusza trudny temat trójkąta miłosnego, tematu zdrady, a co za tym idzie wzbudza gorące emocje. Czytelnik chcąc lub nie chcąc, zostaje wciągnięty w rozgrywkę pomiędzy trójką młodych ludzi, którymi targają niebezpieczne namiętności, może im współczuć, może im kibicować, może czuć wściekłość, a tymczasem ta historia żyje swoim własnym życiem i sprawia, że śledzimy ją z zapartym tchem.

Nie tylko historia, ale także i bohaterowie S.C. Stephens wzbudzają wiele emocji. Wydają się tworzyć idealne tło dla Bezmyślnej. Ich postępowanie momentami mocno razi, czytelnikowi zdarza się przyłapać na tym, że ma ochotę nimi potrząsnąć. Szczególnie gorąco reagowałam na sposób bycia Kiery. Z jednej strony miła dziewczyna, nieśmiałą, samotna, na swój sposób nieszczęśliwa, a z drugiej strony egoistka, która nie zważała na to, jak krzywdzi ludzi, niezdecydowana, taka co chciałaby zjeść ciastko i ciągle je mieć...

W swojej powieści S.C Stephens skupiła się przede wszystkim na relacjach międzyludzkich. Nie zostawiła sobie wiele miejsca na opisy sytuacyjne, przez co książka jest lekka i szybka, mimo swojej pokaźnej objętości. Co do objętości mam mieszane uczucia, lubię grube książki, w tym wypadku jednak miałam wrażenie, że autorka mogła zamknąć tę historię znacznie mniejszą ilością stron. W moim przypadku ta książka jest dowodem na to, że czasem warto dać powieści trochę czasu, aż się rozkręci.

Podsumowując: jeśli chcecie przeczytać lekką, kobiecą powieść, która naładowana jest potężnym ładunkiem różnorakich emocji, jeśli macie ochotę przeżyć ten trójkąt miłosny razem z Keirą, Kellanem i Dennym, jeśli lubicie, gdy w książce jest dużo nieco teatralnego seksu, takiego z "ochami i achami"- ta powieść Wam się spodoba. Pomimo mojego początkowego zwątpienia, cieszę się, że poznałam tę historię. Taka opowieść z życia wzięta, niestety. Być może napisana trochę ku przestrodze?


Za możliwość przeczytania dziekuję:





poniedziałek, 10 marca 2014

106. Cecelia Ahern STO IMION


Powieść, która była zupełnie nieprzewidywalna. Do samego końca nie wiedziałam, co mnie jeszcze zaskoczy....



Cecelia Ahern to irlandzka pisarka, której popularność przyniosła już debiutancka powieść PS.KOCHAM CIE. Na podstawie książki nakręcono film pod tym samym tytułem. Sto Imion to najnowsza powieść autorki.

Dziennikarska kariera Kitty Logan wisi na włosku. Szukając sensacyjnego materiału na program, dziewczyna oskarżyła niewinnego człowieka o przestępstwo seksualne. Tym samym zniszczyła życie mężczyzny, a także swoje życie zawodowe. Jedną z nielicznych osób, która wciąż wierzy w Kitty jest jej śmiertelnie chora przyjaciółka Constance. Przed śmiercią przekazuje młodej dziennikarce tajemniczą listę stu nazwisk, która ma stanowić temat artykułu. Czy Kitty rozwiąże zagadkę osób z listy i dowie się, co je łączy? Czy pomoże się jej to zrehabilitować? Jaką rolę w jej życiu odegrają nowi znajomi?

Poruszająca i tajemnicza -te dwa słowa najlepiej określają powieść Cecelii Ahern. Oczywiście oprócz nich przychodzi mi na myśl wiele innych, ale tamte dwa nasuwają mi się jako pierwsze. Sto Imion to książka nieprzewidywalna. Tak naprawdę do samego końca nie potrafiłam odgadnąć, jak autorka chce ją zakończyć, co nam ofiaruje. Każda strona była niespodzianką. Wszystko razem złożone w całość, stało się wyjątkową historią dziewczyny, która popełniła wielki błąd i teraz musi zapłacić za to bardzo wysoką cenę. Nie tylko w życiu zawodowym, ale także w osobistym. Podążając za listą stu nazwisk stworzoną przez swoją nieżyjącą przyjaciółkę, poznaje wyjątkowych ludzi i ich niezwykłe losy. Ale przede wszystkim poznaje samą siebie, dojrzewa i zmienia się.

Co chce nam przekazać Cecelia Ahern w swojej najnowszej powieści? Najprościej rzecz ujmując to, że każdy z nas ma do opowiedzenia swoją historię. Każdy z nas jest interesujący, gdyż jesteśmy odbiciem swoich doświadczeń, umiejętności i uczuć. Za każdym "tematem" stoi żywy człowiek, który ma coś do opowiedzenia i przekazania. Warto poświęcić kilka chwil, by go wysłuchać i poznać - nie powierzchownie, jak to na ogół czynimy, ale bliżej, intensywniej.

Sto Imion to ciepła i poruszająca opowieść, która nie jeden raz wywoła uśmiech na waszych twarzach, ale także i niejedną łzę wyciśnie z oka. To książka obok której nie można przejść obojętnie.

ps. A do tego - muszę to napisać - jest tak pięknie wydana, że trudno oderwać oczy od okładki!

Za możliwość przeczytania dziękuję:








piątek, 28 lutego 2014

103. Sylvia Day ŻAR NOCY

Do powieści Żar Nocy podeszłam ze sporą dozą zaciekawienia. Nigdy wcześniej nie przeczytałam "erotyku", fantastyka też nie jest moją mocną stroną. Zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać :)



Sylvia Day jest amerykańską pisarką japońskiego pochodzenia. Popularność przyniosły jej powieści erotyczne, szczególnie zaś trylogia: Dotyk Crossa, Płomień Crossa i Wyznanie Crossa. Żar Nocy jest drugą częścią nowej serii autorki: Strażnicy Snów, która łączy w sobie elementy erotyki z pełnym tajemnic światem fantazji... Chociaż poszczególne części cyklu są ze sobą powiązane, książki z powodzeniem można czytać osobno, gdyż każda z nich opowiada inną historię i przedstawia nowych bohaterów.

Stacey jest samotną matką i wielkim pechowcem, gdy chodzi o facetów. Zawsze trafia na tych nieodpowiednich, pociągają ją tak zwani źli chłopcy. Kiedy więc spotyka nieziemsko przystojnego Connora, przeczuwa nadchodzące kłopoty. Connor jest uosobieniem jej najskrytszych erotycznych pragnień, jednak związek z nim niesie wielkie niebezpieczeństwo, nie tylko dla Stacy, ale również dla jej bliskich. Czy kobieta ulegnie namiętności? Skąd przybywa tajemniczy żołnierz i jakie sekrety skrywa?

Do lektury tej książki podeszłam z zainteresowaniem, ale także i lekkim dystansem. Nie ukrywam, że po przeczytaniu kilkudziesięciu stron "Greya" zraziłam się do tego typu literatury. Postanowiłam jednak dać sobie i powieściom erotycznym jeszcze jedną szansę. Przecież bardzo lubię romanse historyczne, wiele z nich zawiera śmiałe sceny, interesującą fabułę i jest po prostu ładnie napisane. Miałam nadzieję, że coś podobnego znajdę w powieści Żar Nocy.

Muszę zaznaczyć, że przed rozpoczęciem czytania nie zapoznałam się z dokładnym opisem książki. Wiedziałam więc tylko, że to erotyk, który napisała autorka dość słynnej trylogii. Szczerze powiedziawszy, sugerując się okładką, zupełnie nie spodziewałam się połączenia seksu z fantastyką. Byłam pewna, że czekają mnie łóżkowe ekscesy wyższych sfer. Zmyliły mnie te perły na amen. :)
Początkowo nie potrafiłam przywyknąć, do tego co czytam. Nie potrafiłam odnaleźć się w fantastycznym świecie, jaki stworzyła Sylvia Day, choć  muszę przyznać, że to ciekawy i oryginalny pomysł.

Książka jest... naprawdę gorąca. Sceny łóżkowe, aczkolwiek oczywiście nie tylko w łóżku - są bardzo realistyczne i dosadne. Momentami aż za bardzo dosadne. Autorka dołożyła wszelkich starań, by zapewnić swoim czytelniczkom maksimum wrażeń. Niestety, momentami raziły mnie wulgaryzmy. Według mnie było ich nieco zbyt wiele i niekoniecznie w sytuacjach, gdy były konieczne. Bo o ile w ustach bohaterów brzmiały (powiedzmy) naturalnie, to już w opisach sytuacyjnych niekoniecznie. Być może to tylko moje wrażenie.

Polecam tę powieść amatorom tego typu dreszczyku.

Za możliwość przeczytania swojego pierwszego erotyku dziękuję: